Więcej niż cieśla – rozdział 4

Poprzedni rozdział

Czy źródła biblijne są wiarygodne?
Głównym historycznym źródłem informacji o Jezusie jest Nowy Testament. Z tego powodu wielu historyków w dziewiętnastym i dwudziestym wieku kwestionowało wiarygodność tych dokumentów. Są one pod stałym obstrzałem oskarżeń pozbawionych podstaw historycznych lub takich, które zostały już obalone dzięki odkryciom i badaniom archeologicznym.

Kiedy prowadziłem wykłady na Uniwersytecie Stanowym w Arizonie, po jednym z wykładów podszedł do mnie pewien profesor literatury wraz z grupą studentów i powiedział: „Panie McDowell, wszystkie swoje twierdzenia na temat Jezusa opiera pan na dokumencie z drugiego wieku, który jest przestarzały. Dzisiaj na zajęciach mówiłem o tym, że Nowy Testament, napisany tak późno po śmierci Chrystusa, nie mógł być dokładny w swoim zapisie”.

Odparłem na to: „Pańskie wnioski i opinie na temat Nowego Testamentu są od 25 lat nieaktualne”.

Opinie owego profesora na temat zapisów dotyczących Jezusa miały swoje źródło we wnioskach niemieckiego krytyka F.C. Baura. Baur wychodził z założenia, że większa część Pisma Świętego Nowego Testamentu została spisana dopiero pod koniec drugiego wieku po narodzeniu Chrystusa. Wywnioskował więc, że zapisy te wywodziły się głównie z legend i mitów powstałych w długim okresie między śmiercią Chrystusa a spisaniem owych opowieści.

Odkrycia archeologiczne jeszcze sprzed dwudziestego wieku potwierdziły jednak dokładność manuskryptów Nowego Testamentu. Odkrycie wczesnych manuskryptów papirusowych (manuskrypt Johna Rylanda, 130 rok po Chr.; papirus Chestera Beatty’ego, 155 rok po Chr. i II papirus Bodmera, 200 rok po Chr.) zapełniło przestrzeń czasową między latami życia Chrystusa a istniejącymi późniejszymi manuskryptami.

Millar Burrows z Yale mówi: „Porównanie greckiego Nowego Testamentu z językiem papirusów upewniło nas także co do dokładności przekazu Nowego Testamentu” [Millar Burrows, What Mean These Stones, Meridian Books, New York 1956, s. 52.]. Tego typu odkrycia zwiększyły zaufanie uczonych do wiarygodności Biblii.

William Albright, który był jednym z najświetniejszych archeologów zajmujących się tematyką związaną z wydarzeniami opisanymi w Biblii, pisał: „Możemy już z pewnością stwierdzić, że nie ma żadnej solidnej podstawy do tego, by datować którąkolwiek z ksiąg Nowego Testamentu na okres po 80 roku po Chr., czyli o dwa pełne pokolenia przed latami 130-150, podawanymi przez bardziej radykalnych krytyków Nowego Testamentu” [William F. Albright, Recent Discoveries in Bible Lands, Funk and Wagnalls, New York 1955, s. 136.]. Powtórzył ten pogląd w wywiadzie udzielonym magazynowi „Christianity Today”: „Moim zdaniem wszystkie księgi Nowego Testamentu zostały spisane przez ochrzczonego Żyda między piątą a dziewiątą dekadą pierwszego wieku po Chr. (najprawdopodobniej między około 50 a 75 rokiem)” [„Christianity Today”, 1963, 18 stycznia, s. 3.].

Sir William Ramsay uważany jest za jednego z najwybitniejszych archeologów wszechczasów. Wywodzi się z niemieckiej szkoły historyków, którzy utrzymywali, że Dzieje Apostolskie to rzekomo produkt połowy drugiego stulecia po Chr., a nie pierwszego. Po przestudiowaniu współczesnej mu krytyki Dziejów Apostolskich doszedł do przekonania, że Dzieje nie są godnym zaufania opisem tamtych czasów (50 rok po Chr.), toteż nie zasługują na uwagę historyka. W konsekwencji, prowadząc badania nad historią Azji Mniejszej, Ramsay prawie wcale nie zwracał uwagi na Nowy Testament. Jednak jego badania zmusiły go w końcu do rozważenia zapisów św. Łukasza. Zaobserwował u niego skrupulatną dokładność co do szczegółów historycznych i stopniowo jego stosunek do Dziejów Apostolskich zaczął się zmieniać. Musiał wreszcie dojść do wniosku, że „Łukasz jest pierwszorzędnym historykiem (…) jako autor powinien być umieszczony wśród najwybitniejszych historyków” [Sir William Ramsay, The Bearing of Recent Discovery on the Trustworthiness of the New Testament, Hodder and Stoughton, London 1915, s. 222.]. Ramsay ostatecznie przyznał, że ze względu na dokładność Dziejów w najdrobniejszych szczegółach niemożliwe jest, aby były one dokumentem z drugiego wieku, lecz raczej z połowy pierwszego.

Wielu liberalnych uczonych zostało zmuszonych do przyjęcia wcześniejszych dat powstania Nowego Testamentu. Wnioski dr. Johna A.T. Robinsona zawarte w jego książce Redating the New Testament (Nowe datowanie Nowego Testamentu) są zadziwiająco radykalne. Jego badania doprowadziły go do przekonania, że cały Nowy Testament został napisany przed upadkiem Jerozolimy w 70 roku po Chr. [John A.T. Robinson, Redating the New Testament, SCM Press, London 1976.]

Dzisiaj krytycy formaliści (mowa o zwolennikach tzw. Formgeschichte – przyp. red.) twierdzą, że informacje zawarte w Ewangelii, zanim zostały spisane, były przekazywane z ust do ust. Mimo iż okres ten był znacznie krótszy niż pierwotnie sądzono, twierdzą, że zapis Ewangelii przybrał formę literatury ludowej (legend, baśni, mitów i przypowieści).

Jednym z głównych argumentów przeciw twierdzeniu formalistów o rozwoju tradycji ustnej jest fakt, że aby dokonały się rzekome zmiany w ustnych przekazach, musi upłynąć znacznie więcej czasu. Nawiązując do krótkotrwałości okresu, związanego ze spisaniem Nowego Testamentu, profesor Simon Kistenmaker, biblista z Dordt College, pisze: „Zwykle ukształtowanie się folkloru wśród prymitywnych ludów trwa wiele pokoleń; jest to stopniowy proces, rozłożony na wiele stuleci. Zgodnie ze sposobem myślenia formalistów musielibyśmy dojść do wniosku, że relacje ewangeliczne zostały stworzone i zebrane w ciągu zaledwie jednego pokolenia. Według podejścia formalistów formowanie poszczególnych części Ewangelii musiałoby być rozumiane jako skrócony proces zachodzący w ostro przyspieszonym tempie” [Simon Kistenmaker, The Gospels in Current Study, Baker Book House, Grand Rapids 1972, s. 48-49.].

A.H. McNeile, były profesor teologii na Uniwersytecie Dublińskim, kwestionuje koncepcję formalistów dotyczącą tradycji ustnej. Wskazuje, że formaliści nie zajmują się nazbyt dokładnie tradycją związaną ze słowami Jezusa. Uważne przestudiowanie Pierwszego Listu do Koryntian (por. 7,10.12.25) dowodzi pieczołowitego kultywowania i istnienia prawdziwej tradycji zapisywania Jego słów. W religii żydowskiej istniał wśród uczniów zwyczaj zapamiętywania nauk rabina. Dobry uczeń był niczym „zagipsowane naczynie, które nie uroni ani kropli” (Miszna, Abot, ii, 8). Jeśli przyjmiemy teorię C.F. Burneya, przedstawioną w książce The Poetry of Our Lord (Poezja naszego Pana), wydanej w 1925 r., możemy założyć, że większość nauki Jezusa miała formę poezji aramejskiej, co sprawiało, że łatwiej można je było zapamiętać [A.H. McNeile, An Introduction to the Study of the New Testament, Oxford University Press, London 1953, s. 54.].

Paul L. Maier, profesor historii starożytnej na Uniwersytecie w Michigan, pisze: „Argumenty, jakoby chrześcijaństwo tworzyło mit Wielkanocy w ciągu bardzo długiego czasu lub że źródła zostały spisane wiele lat po wydarzeniach, są po prostu niezgodne z faktami” [Paul L. Maier, First Easter: The True and Unfamiliar Story, Harper and Row, New York 1973, s. 122.]. Analizując krytykę formalistów, także Albright napisał: „Tylko współcześni uczeni, którzy nie stosują ani metody historycznej, ani perspektywy, mogli wysnuć taką sieć spekulacji, w którą zwolennicy Formgeschichte zaplątali tradycję ewangeliczną”. Wniosek Albrighta był następujący: „okres od dwudziestu do pięćdziesięciu lat jest zbyt krótki, aby doszło do jakichkolwiek dostrzegalnych zafałszowań pierwotnej treści, a nawet przekręcenia oryginalnych sformułowań użytych przez Jezusa” [William F. Albright, From the Stone Age to Christianity, John Hopkins Press, Baltimore 1946 (wyd. 2), s. 297, 298.].

Często gdy rozmawiam z kimś o Biblii, słyszę sarkastyczną odpowiedź, że nie można wierzyć w to, co Biblia mówi. Przecież napisano ją prawie 2000 lat temu. Jest pełna błędów i nieścisłości. Mówię wtedy, że ja jestem jednak przekonany o jej wiarygodności. Przedstawiam następnie pewien incydent, który zdarzył się podczas mojego wykładu na wydziale historii. Stwierdziłem wówczas, że moim zdaniem istnieje więcej dowodów wiarygodności Pisma Świętego niż jakichkolwiek dziesięciu pozycji literatury klasycznej razem wziętych. Siedzący w kącie profesor prychnął, jak gdyby chciał powiedzieć: „O rany – dajże pan spokój”. Zapytałem: „Co pana tak oburza?”. Odpowiedział: „Czelność, z jaką twierdzi pan między studentami historii, że Nowy Testament jest wiarygodny. To śmieszne”. Cóż, cenię sobie, gdy ktoś tak stawia sprawę, ponieważ zawsze lubię wtedy zadać jedno niewinne pytanie (na które zresztą nikt jeszcze nie odpowiedział pozytywnie). Zapytałem go: „Proszę mi powiedzieć, jako historyk, jakie stosuje pan kryteria do określenia, czy dana pozycja literatury historycznej jest godna zaufania lub wiarygodna”. Zdumiewające, ale nie stosował żadnych kryteriów. Powiedziałem wtedy: „Ja natomiast stosuję”. Uważam, że historyczna wiarygodność Pisma Świętego powinna być sprawdzana przy zastosowaniu tych samych kryteriów, co wiarygodność wszystkich pozostałych dokumentów historycznych. Historyk wojskowości C. Sanders wymienia i opisuje trzy testy, należące do podstaw historiografii. Są to: test bibliograficzny, test dowodów wewnętrznych i test dowodów zewnętrznych [C. Sanders, Introduction to Research in English Literary History, MacMillan Company, New York 1952, s. 143nn.].

4.1. Test bibliograficzny

Test bibliograficzny polega na zbadaniu procesu przekazu tekstu, dzięki któremu dokument dociera do nas. Innymi słowy, gdy nie posiadamy oryginalnego dokumentu, oceniamy, jak wiarygodne są będące w naszych rękach kopie, biorąc pod uwagę liczbę manuskryptów i czas, który upłynął między powstaniem oryginału a napisaniem ocalałej kopii.

Możemy w pełni docenić ogromne bogactwo źródeł Nowego Testamentu porównując je z materiałem tekstowym innych sławnych dzieł starożytnych.

Historia Tukidydesa (460-400 przed Chr.) jest nam znana dzięki zaledwie ośmiu manuskryptom pochodzącym z około 900 roku po Chr., powstałym prawie 1300 lat po tym, jak została napisana. Manuskrypty Historii Herodota są równie późne i nieliczne, a mimo to, jak konkluduje F.F. Bruce: „Żaden humanista nie będzie chciał słuchać twierdzenia, że autentyczność Herodota lub Tukidydesa jest wątpliwa, mimo iż najwcześniejsze manuskrypty ich prac, z których możemy skorzystać, są o ponad 1300 lat późniejsze od oryginału” [F.F. Bruce, The New Testament Documents: Are They Reliable?, InterVarsity Press, Downers Grove, Illinois, 1964, s. 16.].

Arystoteles napisał Poetykę około 343 roku przed Chr., natomiast najwcześniejsza posiadana przez nas kopia pochodzi z 1100 roku po Chr. (przerwa ponad 1400 lat i tylko pięć istniejących manuskryptów).

Cezar stworzył swoją Historię wojen galijskich między 58 a 50 rokiem przed Chr., a jej wiarygodność manuskryptowa opiera się na dziewięciu lub dziesięciu kopiach sporządzonych tysiąc lat po jego śmierci.

Kiedy dochodzi do oceny wiarygodności manuskryptowej Nowego Testamentu, bogactwo materiału w porównaniu z innymi pozycjami niemalże wprawia w zakłopotanie. Po odkryciu wczesnych manuskryptów papirusowych, które wypełniły przerwę między czasami Chrystusa a drugim stuleciem, ujrzało światło dzienne mnóstwo innych manuskryptów. Obecnie znamy ponad 20 000 kopii manuskryptowych Nowego Testamentu. Iliada z 643 manuskryptami zajmuje drugie miejsce pod względem wiarygodności manuskryptowej po Nowym Testamencie.

Sir Frederic Kenyon, który był dyrektorem i głównym bibliotekarzem w British Museum i największym autorytetem w dziedzinie manuskryptów, stwierdził: „Okres między powstaniem oryginału a najwcześniejszym ocalałym dowodem staje się tak krótki, że właściwie nie ma on żadnego znaczenia. Toteż ostatnie źródło niepewności, czy Pismo Święte dotarło do naszych czasów w formie praktycznie nie zmienionej, zostało usunięte. Zarówno autentyczność, jak i ogólna integralność ksiąg Nowego Testamentu zostały, jak można sądzić, ostatecznie ustalone” [Sir Frederic Kenyon, The Bible and Archaeology, Harper and Row, New York 1940, s. 288, 289.].

Znawca greki, uczony J. Harold Greenlee, zajmujący się Nowym Testamentem, dodaje: „Skoro uczeni uważają dzieła starożytnych klasyków za generalnie godne zaufania, mimo iż ich najwcześniejsze manuskrypty pochodzą z czasów tak odległych od napisania oryginałów, a liczba ocalałych manuskryptów jest w wielu przypadkach tak niewielka, nie ma wątpliwości, że wiarygodność tekstu Nowego Testamentu nie może być podważona” [J. Harold Greenlee, Introduction to New Testament Textual Criticism, William B. Eerdmans Publishing Company, Grand Rapids 1964, s. 16.].

Zastosowanie testu bibliograficznego w stosunku do Nowego Testamentu utwierdza nas w przekonaniu, że jego wiarygodność manuskryptowa jest większa od jakiegokolwiek innego dzieła literatury starożytnej. Dodając do tej wiarygodności ponad 100 lat intensywnych badań krytycznych Nowego Testamentu można dojść do wniosku, że autentyczność tekstu Nowego Testamentu została stwierdzona ponad wszelką wątpliwość.

4.2. Test dowodów wewnętrznych

Test bibliograficzny ustala tylko, że posiadany przez nas tekst jest taki sam jak tekst oryginalnie zapisany. Trzeba zatem jeszcze ustalić, czy sam zapis oryginalny był wiarygodny i do jakiego stopnia. Zajmuje się tym drugi test historiograficzny wymieniony przez Sandersa.

Na tym etapie krytycy literaccy stosują ciągle zasadę Arystotelesa: „Dokumentowi należy przyznać prawo wątpienia. Krytyk nie może przypisywać tego prawa sobie”. Innymi słowy, jak podsumowuje John W. Montgomery: „Trzeba dać posłuch prawdom głoszonym przez dokument, który analizujemy, a nie zakładać z góry fałszerstwo lub zakłamanie, chyba że jego autor sam siebie dyskwalifikuje podając sprzeczne lub nieścisłe dane” [John Warwick Montgomery, History and Christianity, InterVarsity Press, Downers Grove, Illinois, 1971, s. 29.].

Dr Louis Gottschalk, były profesor historii na Uniwersytecie Chicagowskim, przedstawia w ogólnych zarysach swoją metodę historyczną w podręczniku używanym przez wielu naukowców w badaniach historycznych. Gottschalk zauważa, że zdolność wypowiedzenia prawdy przez pisarza lub świadka jest pomocna historykowi w ustaleniu wiarygodności „nawet jeśli mamy do czynienia z dokumentem uzyskanym przemocą lub nieuczciwie, lub w jakikolwiek inny podejrzany sposób, lub gdy oparty został na pogłoskach” [Louis R. Gottschalk, Understanding History, Knopf, New York 1969 (wyd. 2), s. 150.].

Owa „zdolność wypowiedzenia prawdy” jest ściśle związana z bliskością świadka, zarówno w czasie, jak i w przestrzeni, od opisywanych wydarzeń. Nowotestamentowe relacje o życiu i nauce Jezusa pochodzą od ludzi, którzy albo sami byli naocznymi świadkami, albo relacjonowali wypowiedzi naocznych świadków wydarzeń lub nauki Chrystusa.

Łk 1,1-3 – „Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu”.

2 P 1,16 – „Nie za wymyślonymi bowiem mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale [nauczaliśmy] jako naoczni świadkowie Jego wielkości”.

1 J 1,3 – „oznajmiamy wam, cośmy ujrzeli i słyszeli, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami. A mieć z nami współuczestnictwo znaczy: mieć je z Ojcem i z Jego Synem Jezusem Chrystusem”.

J 19,35 – „Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli”.

Łk 3,1 – „Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny”.

Ta bliskość wydarzeń w stosunku do czasu dokonania samego zapisu jest nadzwyczaj skutecznym narzędziem upewnienia się, czy świadectwo zawiera dokładne dane. Historyk jednak spotyka się także z naocznymi świadkami, którzy, mimo iż znajdowali się blisko relacjonowanych wydarzeń i świadomie lub nieświadomie mówią nieprawdę, mimo iż są w stanie powiedzieć prawdę.

Zapisy nowotestamentowe o Chrystusie były w obiegu już za życia tych, którzy pamiętali Jezusa. Ludzie ci z pewnością mogli potwierdzić prawdziwość tych relacji lub im zaprzeczyć. Przedstawiając argumenty przemawiające za wiarygodnością Ewangelii, Apostołowie odwoływali się (nawet w konfrontacjii z najzacieklejszymi wrogami) do powszechnej wiedzy o Jezusie. Mówili nie tylko: „Widzieliśmy to” lub: „Słyszeliśmy tamto…”, lecz także odwracali sytuację i przed najbardziej wrogo nastawionymi krytykami mówili: „Wy także o tym wiecie… Widzieliście to; sami to wiecie”. Należy uważać, gdy mówimy oponentowi: „Sam to wiesz”, ponieważ, jeśli nie mamy racji choćby w najmniejszym szczególe, od razu zostanie nam to wytknięte.

Dz 2,22 – „Mężowie izraelscy, słuchajcie tego, co mówię: Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie.”

Dz 26,24-26 – „”Tracisz rozum, Pawle – zawołał głośno Festus, gdy on tak się bronił – wielka nauka doprowadza cię do utraty rozsądku”. „Nie tracę rozumu, dostojny Festusie – odpowiedział Paweł – lecz słowa, które mówię, są prawdziwe i przemyślane. Zna te sprawy król, do którego śmiało mówię. Jestem przekonany, że nic z nich nie jest mu obce. Nie działo się to bowiem w jakimś zapadłym kącie””.

Co do wartości zapisów Nowego Testamentu jako materiału źródłowego wypowiedział się F.F. Bruce, profesor na Uniwersytecie Manchesterskim zajmujący się krytyką i egzegezą biblijną: „Pierwsi głosiciele musieli brać pod uwagę nie tylko tych naocznych świadków, którzy byli przyjaźnie nastawieni. Byli też inni, mniej życzliwi, którzy byli równie dobrze obeznani z głównymi faktami dotyczącymi działalności i śmierci Jezusa. Uczniowie nie mogli ryzykować nieścisłości (nie mówiąc już o celowym przekręcaniu faktów), byłyby one bowiem natychmiast wykryte przez tych, którzy z radością zdemaskowaliby każdy fałsz. Jednym z mocnych punktów pierwszych kazań apostolskich jest jednak stanowcze odwoływanie się do wiedzy słuchaczy; mówili nie tylko: „Byliśmy świadkami tych rzeczy”, lecz także: „o czym sami wiecie” (Dz 2,22). Gdyby pojawiła się najmniejsza tendencja do odchodzenia od prawdy pod jakimkolwiek zauważalnym względem, obecność wrogo nastawionych świadków wśród słuchaczy spowodowałaby z pewnością korektę” [F.F. Bruce, The New Testament Documents…, op. cit., s. 33.].

Lawrence J. McGinley z Saint Peter’s College podkreśla jak ważne było istnienie wrogo nastawionych świadków w odniesieniu do zapisu wydarzeń: „Przede wszystkim naoczni świadkowie relacjonowanych wydarzeń wciąż jeszcze żyli, gdy tradycja przekazu została już całkowicie uformowana; a wśród tych świadków byli także zaciekli wrogowie tworzącego się ruchu religijnego. Mimo to, jak wiemy, opowiadano o słynnych czynach i publicznie nauczanych doktrynach w czasie, gdy fałszywe stwierdzenia mogłyby być i byłyby zakwestionowane” [Lawrence J. McGinley, Form Criticism of the Synoptic Healing Narratives, Woodstock College Press, Woodstock, Maryland, 1944, s. 25.].

Robert Grant, uczony, znawca Nowego Testamentu z Uniwersytetu Chicagowskiego, pisze: „W czasie gdy były [Ewangelie synoptyczne] spisane lub przypuszczamy, że były spisane, żyli jeszcze naoczni świadkowie wydarzeń, których świadectwo nie było całkowicie ignorowane. (…) Co oznacza, że Ewangelie należy uważać za niezwykle rzetelne źródło wiadomości o życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa” [Robert Grant, Historical Introduction to the New Testament, Harper and Row, New York 1963, s. 302.].

Will Durant, który kształcił się w dziedzinie badań historycznych i który spędził całe swoje życie analizując starożytne teksty, pisze: „Pomimo przychylnego nastawienia i teologicznych przekonań ewangeliści przelali na papier wiele wydarzeń, które przez zwykłych oszustów byłyby pominięte – spór Apostołów o pierwszeństwo, ich ucieczka po pojmaniu Jezusa, zaparcie się Piotra, niepowodzenia Jezusa w Galilei przy dokonywaniu cudów [z powodu niedowiarstwa Galilejczyków – przyp. red.], wzmianki niektórych słuchaczy o Jego rzekomym szaleństwie, wczesna niepewność Jezusa co do przyjęcia Jego misji, przyznanie się do nieznajomości niektórych elementów przyszłości, chwile goryczy, rozpaczliwy krzyk na krzyżu. Każdy, kto o tym czyta, nie wątpi w prawdziwość tej postaci. To, że kilku prostych ludzi w ciągu jednego pokolenia wymyśla tak silną i pociągającą osobowość, tak wzniosłą etykę i tak inspirującą wizję ludzkiego braterstwa, byłoby dużo bardziej niewiarygodnym cudem niż wszystkie cuda opisane w Ewangeliach. Po dwóch wiekach ostrej krytyki opisy życia, osobowości i nauk Chrystusa pozostają wyraźne i stanowią najbardziej fascynujący element w historii cywilizacji zachodniej” [Will Durant, Caesar and Christ, [w:] The Story of Civilization, Simon & Schuster, New York 1944, t. 3, s. 557.].

4.3. Test dowodów zewnętrznych

Trzecim testem historiograficznym jest test dowodów zewnętrznych. Jego istotą jest sprawdzenie, czy inne materiały historyczne potwierdzają wewnętrzne świadectwa samego tekstu, czy zaprzeczają im. Innymi słowy, jakie istnieją źródła poza analizowanym tekstem, które udowodniłyby jego zgodność z faktami, wiarygodność i autentyczność.

Gottschalk utrzymuje, że „zgodność z innymi znanymi faktami historycznymi lub naukowymi jest często decydującym testem dowodowym; nieważne, czy dowód pochodzi od jednego, czy od większej liczby świadków” [Louis R. Gottschalk, Understanding History, op. cit., s. 161, 168.].

Dwóch przyjaciół św. Jana potwierdza wewnętrzną autentyczność tekstu Ewangelii. Historyk Euzebiusz zachował zapisy Papiasza, biskupa Hierapolis (od 130 r. po Chr.): „Starszy [Apostoł Jan] zwykł też mówić: „Marek, będąc tłumaczem Piotra, spisał dokładnie wszystko to, co [Piotr] mówił, czy to o wypowiedziach, czy o dokonaniach Jezusa, choć nie w porządku chronologicznym. Nie był bowiem ani słuchaczem, ani towarzyszem Pana; ale, jak powiedziałem, potem towarzyszył Piotrowi, który adaptował swoje nauczanie tak jak wymagała tego konieczność, choć nie robił tego tak jakby zamierzał przygotować zestaw wypowiedzi Pana. Marek nie mógł się pomylić spisując Jego słowa; zwracał bowiem szczególną uwagę, żeby nie ominąć niczego i żeby nie zawrzeć żadnych nieprawdziwych informacji”” [Euzebiusz, Historia Kościoła, księga 3, rozdział 39.].

Ireneusz, biskup Lyonu (od ok. 180 r. po Chr.; w młodości Ireneusz był uczniem Polikarpa, biskupa Smyrny, który był chrześcijaninem przez osiemdziesiąt sześć lat i uczniem Jana Apostoła), napisał: „Mateusz opublikował swoją Ewangelię wśród Hebrajczyków [tzn. Żydów] w ich własnym języku, podczas gdy Piotr i Paweł nauczali w Rzymie i zakładali tam Kościół. Po ich odejściu [tzn. śmierci, która tradycyjnie przypisywana jest na okres prześladowań za Nerona w 64 r. i latach następnych] Marek, uczeń i tłumacz Piotra, sam przekazał nam w formie pisemnej zasadniczą treść nauk Piotra. Łukasz, towarzysz Pawła, spisał Ewangelię głoszoną przez swojego nauczyciela. Także Jan, uczeń naszego Pana, który także spoczywał na Jego piersi [jest to odniesienie do J 13,25 i 21,20], sam napisał własną Ewangelię mieszkając w Efezie w Azji” [Ireneusz, Przeciw Herezjom, 3. 1. 1.].

Często źródłem znaczących dowodów zewnętrznych jest archeologia. Wnosi ona duży wkład do studiów biblijnych, może nie w sferze inspiracji czy objawienia, lecz poprzez dostarczanie dowodów potwierdzających autentyczność opisywanych wydarzeń. Joseph Free, archeolog, pisze: „Archeologia potwierdziła wiarygodność niezliczonych fragmentów Biblii, które krytycy odrzucili jako niehistoryczne lub sprzeczne ze znanymi faktami” [Joseph Free, Archaeology and Bible History, Scripture Press, Wheaton, Illinois, 1969, s. 1.].

Wspomniałem już, w jaki sposób archeologia spowodowała, że sir William Ramsay zmienił swoje początkowo negatywne stanowisko co do zapisów dokonanych przez św. Łukasza i doszedł do wniosku, że Dzieje Apostolskie są dokładne w opisie geografii, życia codziennego i społeczeństwa Azji Mniejszej.

F.F. Bruce zauważa, że „w miejscach, w których podejrzewano Łukasza o nieścisłości, jego wiarygodność została obroniona dzięki pewnym inskrypcjom [dowody zewnętrzne], można więc bez wahania uznać, że archeologia potwierdziła zapisy Nowego Testamentu” [F.F. Bruce, Archaeological Confirmation of the New Testament, [w:] Revelation and the Bible, red. Carl Henry, Baker Book House, Grand Rapids 1969, s. 331.].

Historyk A.N. Sherwin-White, specjalizujący się w historii starożytnej, pisze: „co do Dziejów Apostolskich, potwierdzenie ich historyczności jest poza wszelką wątpliwością” i „jakiekolwiek próby obalenia ich historyczności, nawet w kwestii szczegółów, muszą wydawać się dzisiaj absurdalne. Historycy zajmujący się starożytnym Rzymem już dawno przyjmują to za rzecz oczywistą” [A.N. Sherwin-White, Roman Society and Roman Law in the New Testament, Clarendon Press, Oxford 1963, s. 189.].

Po tym, jak osobiście próbowałem obalić historyczność i wiarygodność Pisma Świętego, doszedłem do wniosku, że jest ono historycznie godne zaufania. Jeśli ktoś odrzuca Biblię jako nierzetelną pod tym względem, musi też odrzucić prawie całą literaturę starożytną. Problem, z którym stale się spotykam, polega na tym, że wiele osób chciałoby stosować inne normy lub kryteria do świeckiej literatury starożytnej, a inne do Biblii. Musimy stosować ten sam test bez względu na to, czy badany tekst ma charakter religijny, czy też nie. Zrobiwszy to, uważam, że możemy powiedzieć: „Biblia jest godna zaufania i historycznie rzetelna w swoim świadectwie o Jezusie”.

Dr Clark H. Pinnock, profesor teologii systematycznej w Regent College, stwierdza: „Nie ma innego dokumentu będącego wytworem świata antycznego, który byłby poświadczony tak wspaniałym zestawem tekstowych i historycznych dowodów i który przedstawiałby tak znakomite źródło danych historycznych, które można rozumnie wykorzystać. Uczciwy [człowiek] nie może odrzucić takiego skarbu. Sceptycyzm dotyczący historycznych listów uwierzytelniających chrześcijaństwa opiera się na irracjonalnym uprzedzeniu do nadprzyrodzoności” [Clark Pinnock, Set Forth Your Case, The Craig Press, New Jersey 1968, s. 58].

Kolejny rozdział