Bracze, dawacze… – rozdział 6

Poprzedni rozdział

Czy można zacząć wszystko od nowa?

Na tym etapie prawdopodobnie wyrobiliście sobie jedną z trzech opinii dotyczących tego, co powiedziałem o seksie i kochaniu. Mówicie: „Josh, masz całkowitą rację. Zgadzam się z tobą i staram się żyć i kochać tak, jak to opisujesz”. Albo: „Josh, chyba zwariowałeś; przywiało cię chyba z osiemnastego wieku. Ja zamierzam żyć tak, jak ludzie współcześni”. Albo też: „To dla mnie coś nowego, choć przesłanie nie jest pozbawione sensu. Mój styl życia nie jest nawet zbliżony do tego, co opisujesz. Czasem jednak byłem trochę niepewny, jeśli chodzi o moje zachowania seksualne; nieraz czułem się przegrany. Teraz mam poczucie winy. Chcę rozpocząć nowe życie i zmienić swoje postępowanie pod względem seksu. Chciałbym zaznać „miłości – koniec, kropka”, nie wiem jednak, od czego zacząć”.

Ponieważ ci z was, którzy identyfikują się z pierwszą wypowiedzią, posiedli już tajemnicę miłości, a ci, których opinia jest podobna do drugiej, nie są zainteresowani, chciałbym przez chwilę porozmawiać z tymi wszystkimi, których reakcje kwalifikują do trzeciej grupy. Pozwólcie sobie powiedzieć na samym początku, że jest ogromna nadzieja. Możecie się zmienić i prowadzić życie, którego pragniecie. A oto jak to zrobić.

Część z was nie jest chrześcijanami. Do was zwrócę się najpierw. Potem chciałbym pomówić z tymi, którzy są chrześcijanami, lecz nadał znajdują się niedaleko od celu. Mam tysiące sygnałów od tych, których gnębi głębokie poczucie winy, związane z zachowaniami seksualnymi.

Zacznij od nowa już teraz

Jeśli jesteś jedną z tych osób, które nie doświadczyły jeszcze osobistej więzi z Jezusem Chrystusem, odpowiedzią na twoje poczucie winy nie będzie długa lista zakazów dotyczących seksu. Nie będzie nią też stwierdzenie „Wolny seks jest dla ciebie właściwy”. Myślę, że najlepszym punktem wyjścia dla ciebie i dla wszystkich innych będzie to samo, co dla mnie w 1959 roku – odkrycie Jezusa Chrystusa. Tak, osobiste spotkanie z niezwykłą osobą Jezusa Chrystusa, które odmieni twoje życie. Zanim jednak przestaniesz mnie słuchać, pozwól mi podać dwa główne powody, dlaczego tak uważam.

Pierwszy to kwestia przebaczenia – oczyszczenia sumienia. Sądzę, że pierwszym krokiem w kierunku kontroli życia seksualnego (i, jeśli już o tym mowa, w każdej innej dziedzinie) jest doznanie przebaczenia i usunięcie winy. Przebaczenie jest sprawą Boga. Jednym z głównych powodów, dla których Jezus przyszedł na ziemię, było przebaczenie ludziom i oczyszczenie ich sumień. Biblia mówi: „Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją” (Iz 1,18). To dlatego Jezus Chrystus umarł na krzyżu – żeby przebaczyć tobie, mnie, nam wszystkim. Wszyscy bowiem potrzebujemy przebaczenia.

Kierownik zakładu dla psychicznie chorych powiedział podczas seminarium, że 50 procent jego pacjentów mogłoby pójść do domu, gdyby wiedzieli, że im wybaczono. Gdy dr Billy Graham miał wykłady w Honolulu, wysłano tam grupę psychologów, żeby zebrali materiał stanowiący podstawę do skrytykowania go. Jednak jednomyślnie zgodzili się w pewnej kwestii: gdy dr Graham nawoływał ludzi do okazania skruchy i przyjęcia Bożego przebaczenia w Chrystusie, było to nawet z ich psychologicznego punktu widzenia dobre, ponieważ ludzie pragną przebaczenia.

Czy wiesz, dlaczego ludzie czują się winni? Ponieważ są winni. Biblia podkreśla, że wszyscy zgrzeszyliśmy i nie zasługujemy na chwałę Boga. „Wszyscy”, to znaczy także ja i ty. Lecz jeśli teraz zwrócisz się do Jezusa i poprosisz Go, żeby przejął władzę nad twoim życiem, otrzymasz Boże przebaczenie. Kiedy powiedziałem to pewnemu studentowi, ten odparł: „Skąd wiesz, że Bóg mi przebaczy? Nawet nie wiesz, co zrobiłem”. Powiedziałem: „Chłopcze, nie obchodzi mnie, co zrobiłeś, nie obchodzi mnie, jak bardzo byłeś zepsuty. Bóg cię kocha, przebaczy ci i puści w niepamięć to, co minęło”.

Skąd mogę to wiedzieć? Co daje mi tę pewność? Po pierwsze, jest to napisane w Bożej księdze, W Piśmie Świętym. A Bóg nie kłamie. Z bardzo wielu powodów wierzę w Jego Słowo. Po drugie, doskonale pamiętam noc na uniwersytecie, kiedy przyjąłem Chrystusa jako mojego Zbawiciela. Tej nocy spałem jak niemowlę i od tamtej pory ani razu poczucie winy nie odebrało mi snu.

Wolność bez ograniczeń

Drugim powodem, dla którego uważam, że zwrócenie się do Chrystusa jest niezbędne, jest wolność. Jezus ma moc obdarzania nas prawdziwą wolnością. Widzisz, życie chrześcijańskie jest życiem nadprzyrodzonym. Jak mówi Pismo Święte, a potwierdzą moje osobiste doświadczenia oraz doświadczenia milionów innych chrześcijan na przestrzeni wieków, gdy zaufasz Chrystusowi, w twoim życiu w sposób nadprzyrodzony pojawi się Duch Święty, który całkowicie cię odmieni. Dosłownie będziesz wtedy jak nowo narodzony.

Wolność, którą daje nam Chrystus, jest zupełnie inna od jej współczesnego wyobrażenia. Świat mówi nam, że wolność w seksie zdobywa się poprzez oddawanie się mu. Jezus daje rozsądniejszą propozycję. Mówi: „Wolność w seksie zdobywa się poprzez panowanie nad nim”. Z Jezusem możemy kontrolować tę sferę naszego życia. Jeśli się na to nie zdecydujemy, nie będziemy naprawdę wolni. Pozostaniemy niewolnikami naszych zmysłów i namiętności.

Powodem, dla którego tak wielu ludzi przywiązuje się do wolnego seksu jest to, że najwidoczniej nie widzą dla siebie innego wyboru. Nie potrafią się kontrolować. Lecz jeśli przyjdziesz do Chrystusa i uznasz Go za swojego Pana i Zbawiciela, przebaczy ci, oczyści cię, stanie się częścią twojego życia i odmieni twe wnętrze tak, jak odmienił moje. Obdarzy cię zdolnością mówienia „nie” w tych sterach twojego życia, w których jest ono konieczne i „tak” w tych, które tego właśnie wymagają.

Opisałem osobisty związek z Jezusem Chrystusem, ale nie powiedziałem jeszcze, jak go rozpocząć. Być może myślisz teraz: „Nie wiedziałem, że chrześcijaństwo to związek z Jezusem Chrystusem. Chciałbym poznać Go osobiście i doświadczyć, że mi przebaczył tak, aby moje sumienie zostało oczyszczone. Chciałbym wiedzieć na pewno, że Jezus Chrystus żyje we mnie”.

Pamiętam, kiedy sam miałem podobne myśli i nie wiedziałem, co robić. Jeden z moich przyjaciół powiedział mi: „Josh, pomodlę się tak, jak sam się modliłem, żeby Chrystus wszedł do mojego życia. Może moje słowa pomogą ci wyrazić Bogu twoje pragnienie zaufania Jezusowi”. I odkąd Jerry zrobił to dla mnie, jestem mu tak wdzięczny, że sampragnę robić to samo dla innych ludzi.

Podzielę się więc z tobą tym, czym podzielił się ze mną Jerry. Jeśli chcesz zwrócić się do Boga tu, gdzie teraz jesteś, zrób to. Modląc się pamiętaj, co Bóg mówi w Ewangelii wg św. Jana 1,12: „Wszystkim tym jednak, którzy Go przyjęli, dał moc, aby się stali dziećmi Bożymi”. Oto modlitwa:

Panie Jezu, potrzebuję Cię. Przebacz mi i oczyść mnie. Od tego momentu ufam Tobie jako mojemu Panu i Zbawicielowi. Zasiądź na tronie mojego życia, odmień moje wnętrze. Dziękuję, że mogę Ci zaufać. Amen.

Nie jest to najbardziej skomplikowana modlitwa, jaką słyszałeś. Jest jednak niezwykle doniosła, ponieważ może dać początek trwałej więzi z Bogiem.

Nowe narodziny

Jeśli właśnie teraz zdecydowałeś się zaprosić Jezusa do swojego życia, proponuję, żebyś przed pójściem spać trzy razy przeczytał trzeci rozdział Ewangelii wg św. Jana. Zanim zaczniesz czytać, pomódl się, na przykład w taki sposób: „Boże, jeśli jesteś Bogiem, a Chrystus Twoim Synem, jeśli to, co przeczytam w Biblii jest prawdą, jeśli rzeczywiście stałeś się częścią mojego życia w odpowiedzi na prośbę, którą właśnie do Ciebie skierowałem, a Ty przebaczyłeś mi, proszę spraw, żebym się o tym przekonał. Pomóż mi zdobyć wewnętrzną pewność, że jest to prawda”. Przez następne dni i miesiące będziesz mógł zaobserwować zmiany w twoim sposobie myślenia i czynach.

Gdy w centrum twojego jestestwa dokona się fundamentalna przemiana, będzie rzeczą naturalną, że zacznie się ona objawiać na różne sposoby. Często prawie natychmiast pojawia się poczucie nowego wewnętrznego spokoju i bezpieczeństwa. Zauważysz, że zmienią się twoje reakcje na różne życiowe wydarzenia. To, co przedtem wywoływało strach lub złość, przestanie tak na ciebie wpływać. Zaczniesz wyrażać bardziej bezinteresowną miłość niż kiedykolwiek przedtem.

Możesz także doświadczyć innych zmian w twoim podejściu do życia i czynach, które dane będą przez Boga specjalnie tobie. Abyś mógł wzrastać w twoim nowym życiu, czytaj regularnie Pismo Święte oraz zacznij uczęszczać na spotkania jakiejś wspólnoty chrześcijańskiej, gdzie będziesz mógł dzielić się z innymi swoją wiarą i lepiej poznawać Jezusa.

Chrześcijanie też mają problemy

Pozwólcie, że zwrócę się teraz do tych z was, którzy już wcześniej zaprosili Chrystusa do swoich serc. Może się to wydawać dziwne, ale chrześcijanie mają czasem więcej problemów z kontrolowaniem życia seksualnego niż niechrześcijanie. Jak już wcześniej powiedziałem, seks angażuje nas fizycznie, umysłowo i duchowo. Toteż gdy chrześcijanin nawiązuje bliski związek z chrześcijanką, zaczyna się on od więzi duchowej. I jeśli ich osobowości łatwo się zintegrują, naturalną tendencją będzie dążenie do zbliżenia fizycznego. Jeśli nie zdają sobie z tego sprawy, może im być bardzo trudno się kontrolować.

Charlie Sheeld, który często pisał na ten temat, mówi żartobliwie: „Nie zachęcałbym par, żeby modliły się na randkach. Dobra modlitwa prowadzi do dobrego seksu”. I ma rację – z właściwą osobą, we właściwej sytuacji (małżeństwo), seks jest dobry i wspaniały. To samo można powiedzieć o modlitwie. Jestem głęboko przekonany, że im silniejsza więź duchowa, tym silniejsza może być więź fizyczna.

Jakiś czas temu przeprowadzono ankietę wśród osób wierzących i jednym z wniosków było, że „przekonania religijne zwiększają radość z uprawiania seksu”. Sądzę, że głównym źródłem owej zależności jest fakt, że Bóg stworzył każdego człowieka jako wartościową osobę. Dlatego nie można nikogo wykorzystywać. Najpierw trzeba myśleć o tym, co można dać drugiemu człowiekowi, a nie co można od niego dostać. W małżeństwie postawa dawania, a nie brania, eliminuje wiele problemów seksualnych. Przed ślubem może ona prowadzić do pewnych problemów, ponieważ „miłość – koniec, kropka” jest tak nieprzeparta, że ludzie w sposób naturalny dążą do większego zaangażowania fizycznego.

Jeśli więc jesteś chrześcijaninem, któremu nie udaje się panować nad odruchami seksualnymi i masz z tego powodu poczucie winy, powiem ci jak się go pozbyć na zawsze.

Pierwszym etapem jest wyznanie swoich grzechów. Uzyskanie przebaczenia jest równie ważne dla chrześcijanina, jak i dla kogoś, kto nim nie jest. Gdy Jezus Chrystus umarł na krzyżu prawie 2000 lat temu, oddał życie za każdy grzech, który kiedykolwiek popełniłeś lub popełnisz w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Możesz sobie pomyśleć: „Zaraz, zaraz, moje przyszłe grzechy też?” 2000 lat temu wszystkie twoje grzechy były przyszłe, a jednak Chrystus umarł za nie. Możesz też zapytać: „Jeśli zostały mi wybaczone, dlaczego muszę je wyznawać?” Myślę, że są dwa powody.

Powód pierwszy. Pismo Święte mówi, abyśmy to robili. W Pierwszym Liście św. Jana apostoła czytamy: „Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości” (1 J 1,9).

Drugi powód jest osobisty i pragmatyczny. Zachęcam wierzących do wyznawania grzechów, żeby zaczęli praktycznie doświadczać tego, co już mają – przebaczenia. Wielu chrześcijan zachowuje się bowiem tak, jakby zwolniono ich warunkowo z więzienia, podczas gdy w rzeczywistości zostali ułaskawieni. Nie zdają sobie sprawy z różnicy. Gdy ktoś jest zwolniony warunkowo z więzienia, musi być w stałym kontakcie ze swoim kuratorem, lecz nadal jest traktowany jak przestępca i jego życie jest ograniczone mnóstwem zakazów. Żyje w ciągłym napięciu i stałe ma się na baczności, żeby nie zrobić czegoś, co spowoduje, że będzie musiał wrócić za kratki. Ułaskawienie daje pełną wolność. Żadnych zakazów, żadnego kuratora. Tak jakbyś nigdy nie popełnił przestępstwa.

Żeby jeszcze lepiej zrozumieć pojęcie ułaskawienia, przyjrzyjmy się greckiemu słowu „wyznanie”. Biblię napisano w języku greckim i hebrajskim; aby zrozumieć prawdziwy sens niektórych słów, warto czasem poznać ich oryginalne znaczenie. Greckie słowo oznaczające wyznanie składa się z dwóch rdzeni: jeden oznacza „to samo”, drugi „powiedzieć”. Tak więc wyznanie oznacza „powiedzenie tego samego”, co Bóg mówi o grzechu. A Bóg mówi: (l) grzech jest złem, (2) grzech jest przebaczony. Gdy wyznajemy nasze grzechy, Duch Święty przekazuje przebaczenie, które Chrystus wyjednał nam na krzyżu, i zaczynamy go doświadczać. Tak więc z całkowitym przekonaniem namawiam chrześcijan, mających problemy z seksem, aby w pierwszej kolejności wyznali Bogu swoje grzechy. Potem zachęcam do zaproszenia Chrystusa także do sfery ich życia seksualnego. Co to znaczy?

Jezus bardziej troszczy się o twoje życie seksualne niż ty sam. Wiem, że niektórzy nie będą chcieli w to uwierzyć, ale to prawda, Zaproszenie Jezusa, aby kierował twoim życiem, oznacza zaufanie Mu we wszystkich dziedzinach. To znaczy, że pozwalasz Duchowi Świętemu, który jest źródłem twojej mocy, aby dodawał ci sił, gdy mówisz „nie” i chcesz się oprzeć pokusie grzechu. Oznacza to w końcu, że pozwalasz Bogu, aby odnowił twój umysł. I gdy do tego dojdzie, przekonasz się, że odniesiesz sukces i przed ślubem (kontrolując swoje życie seksualne) i po ślubie (osiągając pełną satysfakcję ze wspaniałego współżycia seksualnego w związku małżeńskim).

Przebaczenie na trzech poziomach

Do tej pory mówiłem osobno do niechrześcijan, a potem do chrześcijan. Teraz chciałbym zająć się pojęciem przebaczenia bardziej szczegółowo. Wielu znanych mi psychologów uważa, że najważniejszym problemem, jeśli chodzi o samoakceptację, samookreślenie i związki międzyludzkie, jest brak przebaczenia na trzech poziomach: w relacji z Bogiem, z ludźmi i samym sobą. Mówiliśmy już o Bożym przebaczeniu. Jezus Chrystus zapłacił za nasze grzechy, przebaczenie zostało dokonane i możemy go doświadczyć. Bóg mówi o tym i ja w to wierzę, ponieważ czytałem i słyszałem o tym oraz doświadczyłem tego osobiście. To pierwszy poziom.

Drugi poziom to dwie postacie przebaczenia w stosunkach międzyludzkich. Pierwsza, to przebaczenie innym – tym, którzy wyrządzili ci krzywdę lub wykorzystali cię w miłości, seksie czy w innych sprawach. Nie tylko możemy, ale wręcz mamy obowiązek to zrobić. Modlitwa Pańska mówi: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Czy zastanawiałeś się kiedyś nad sensem tych słów? Jest to prośba do Boga, aby był dla ciebie tak łaskawy, kochający i wyrozumiały, jak ty dla innych. Jeśli po tej modlitwie mamy zawzięte serce, wówczas jesteśmy duchowymi hipokrytami.

W Ewangelii wg św. Mateusza Chrystus mówi o przebaczeniu. Gdy Piotr pyta, ile razy ma komuś przebaczyć, Jezus odpowiada, że nie siedem razy, lecz siedemdziesiąt razy po siedem (zob. Mt 18,21-22). Nieważny jest wynik tego mnożenia, chodzi o zasadę. Przebaczaj tyle razy, aż stracisz rachubę. Zawzięte serce rodzi gorycz. Im dłużej nie przebaczasz, tym bardziej owo ziarno goryczy rozrasta się w tobie i w końcu strawi cię zupełnie. Zniszczy nie tylko ciebie, ale i twoich najbliższych.

Na pewno niektórzy z was zostali zranieni przez ludzi, którym nawet nie przyszło do głowy, żeby do was przyjść i poprosić o przebaczenie. Mimo to Bóg pragnie, byście im przebaczyli. W Piśmie Świętym nigdzie nie jest napisane: „Przebaczaj tylko wtedy, gdy do ciebie przyjdą; w przeciwnym razie nie przebaczaj im w ogóle”. To ty odnosisz największe korzyści z udzielonego przez siebie przebaczenia. Oczyszcza ono twoje życie, abyś mógł dalej kochać i żyć. Uwalnia cię od zawziętości i goryczy, abyś uczestniczył w Bożej obfitości życia.

Druga strona medalu

Przebaczenie w stosunkach międzyludzkich ma także inną postać – jest nią przyjmowanie przebaczenia. Jezus nauczał, że jeśli masz coś przeciwko swojemu bratu lub siostrze, rzuć wszystko i napraw to (zob. Mt 5,23-24). Jeśli wyrządziliśmy komuś krzywdę, to w większości przypadków ważne jest, abyśmy poprosili o przebaczenie, po czym je przyjęli. Mówię „w większości przypadków”, ponieważ uważam, że są takie sytuacje, w których proszenie o przebaczenie otworzyłoby tylko stare rany. Gdybyś na przykład poszedł do swojej byłej dziewczyny, niewidzianej od kilkunastu łat, a teraz szczęśliwej żony kogoś innego, mógłbyś tylko przywołać nieprzyjemne wspomnienia, którymi mogła się nawet nigdy nie podzielić ze swoim mężem. Sądzę, że takie sytuacje musisz w modlitwie przekazać działaniu Ducha Świętego.

Wiele przykładów przebaczenia znajdziesz w Piśmie Świętym. Niektóre słynne biblijne postacie to ludzie rozpaczliwie potrzebujący przebaczenia. Dawid, którego serce spodobało się Bogu, dopuścił się cudzołóstwa z Batszebą, a następnie zaaranżował zabójstwo jej męża podczas bitwy, ażeby móc się z nią ożenić. Wyznanie tych grzechów przez Dawida jest za pisane w pięknym Psalmie 51. Bóg przebaczył mu i pobłogosławił go.

Św. Piotr trzykrotnie wyparł się Chrystusa w decydującym momencie. A jednak Bóg przebaczył mu i sprawił, że stał się on opoką Kościoła. Św. Paweł, zanim sam się nawrócił, był odpowiedzialny za śmierć setek chrześcijan. Lecz Bóg mu przebaczył. Są to tylko trzy spośród wielu przypadków zapisanych w Biblii. Bóg zajmuje się przebaczaniem niejako zawodowo i mamy szansę przyjąć Jego miłość i łaskę.

Załóżmy jednak, że uzyskaliśmy przebaczenie, lecz pewne konsekwencje popełnionych przez nas grzechów nadal istnieją. Jeśli jesteś odpowiedzialny za poczęcie dziecka, które zostało oddane do adopcji, zawsze będziesz wiedział, że ono gdzieś żyje. Jeśli straciłaś dziewictwo tak dawno temu, że już nawet nie pamiętasz, kiedy, niektóre z tych wspomnień mogą cię dręczyć. Chrystus ma jednak zdumiewającą moc leczenia również wspomnień, toteż konsekwencje przeszłych grzechów nie będą cię paraliżować.

  1. C. Sproul, mój przyjaciel, twierdzi, że można odzyskać utracone dziewictwo. Oczywiście, nie chodzi mu o dziewictwo fizyczne, lecz duchowe i psychologiczne. Bóg mówi bowiem w Piśmie Świętym, że gdy odpuszcza nam winy, tym samym zapomina o nich. Topi je w najgłębszym oceanie i jesteś dla Niego znów czysty jak łza. Dlatego nie musisz dalej dźwigać brzemienia popełnionych grzechów ciała. Możesz żyć dalej jako nowa osoba. Bóg przebaczył ci i zapomniał.

Bóg jest wspaniały: nie tylko przebacza, lecz także zapomina! Puszcza twoje winy w niepamięć. Możesz poczuć się świeży, nowy, czysty, bez względu na to, jak grzeszna była twoja przeszłość. Twoje dobre chęci stania się lepszym mogą się urzeczywistnić poprzez miłość Chrystusa i niezasłużoną łaskę, jaką cię obdarza. Rozpoczęcie wszystkiego od nowa jest marzeniem, które można spełnić. Dzięki wyznaniu grzechów i złożonej przez Chrystusa ofierze może się ono stać rzeczywistością .

Trzeci poziom dotyczy ciebie. Dla wielu ludzi przebaczenie samemu sobie jest bardzo trudne. Mają poczucie, jakby ciężar ich grzechów był tak ogromny, że nikt nie jest w stanie im przebaczyć. Zbadajmy tę postawę. Jeśli Stwórca wszechświata mówi, że ci wybaczył, że wymazał wszystkie twoje winy, to znaczy, że tak jest na pewno. Jeżeli sam Bóg ci przebaczył, zrób sobie przysługę i sam też sobie przebacz. Bóg akceptuje cię i kocha miłością bezwarunkową; On mówi, że zostało ci wybaczone.

Jeśli chcesz, możesz sprawdzić, co mówi na temat przebaczenia Pismo Święte. Przeczytaj 1 J 1,9; Ps 103,12; Iz 43,25; Hbr 10,16-18; 1 J 2,1-2.

Teraz, kiedy rozpocząłeś wszystko od nowa, pomówmy o tym, co dalej. W dwóch następnych rozdziałach będzie mowa o randkach i dobieraniu sobie partnera.

Kolejny rozdział