Sprawa zmartwychwstania – rozdział 3

Poprzedni rozdział

Środki ostrożności

„Żaden proces w długich i tragicznych kronikach ludzkości nie miał tak doniosłych konsekwencji jak ten proces skromnego żydowskiego przywódcy religijnego, który przed ponad dziewiętnastu wiekami przyszedł do Jerozolimy z małą grupą zwolenników, został aresztowany, skazany i stracony. Oczywiście, były inne sławne procesy w historii, takie jak proces żydowskiego proroka Micheasza z Moreszet, proces greckiego filozofa Sokratesa, oskarżonego o herezję włoskiego naukowca Galileusza i ekskomunikowanego żydowsko-holenderskiego filozofa Spinozy, a także kilka bardziej współczesnych procesów, które ciągle są przedmiotem sporów. Żaden z nich nie miał jednak większego wpływu na życie ludzi – dobrego i złego – niż proces i śmierć Jezusa z Nazaretu”.

Robert Gordis, Jewish Theological Seminary of America (Żydowskie Seminarium Teologiczne w Ameryce)

Proces

Jezus został przyprowadzony na sąd przed rzymskiego namiestnika Poncjusza Piłata. Wszystkie znane nam świadectwa ukazują Piłata jako wyjątkowo okrutnego i bezlitosnego despotę. Filon z Aleksandrii napisał, że był on odpowiedzialny za „niezliczone okrucieństwa i dziesiątki egzekucji bez sądu”.

Archeologiczne potwierdzenie osoby Piłata

Do roku 1961 istniały jedynie literackie wzmianki historyczne o Piłacie. Potem dwóch włoskich archeologów prowadziło wykopaliska w śródziemnomorskim porcie miasta Cezarei, które było rzymską stolicą Palestyny. Odkopali oni wówczas inskrypcję w języku łacińskim o wymiarach 2×3 stopy (ok. 61×91,5 cm). Antonio Frova odczytał tę inskrypcję. Ku jego zdziwieniu napis brzmiał: „Poncjusz Piłat, prefekt Judei, ofiarował to Tiberium mieszkańcom Cezarei”. To było pierwsze archeologiczne odkrycie historycznej wzmianki o istnieniu Piłata.

Sześć procesów

Trzeba wiedzieć, że Jezus przeszedł sześć oddzielnych procesów. Jeden przed Annaszem, najwyższym kapłanem; drugi przed Kajfaszem; trzeci przed Sanhedrynem; czwarty przed Piłatem; piąty przed Herodem; szósty znowu przed Piłatem. Przeszedł trzy procesy żydowskie i trzy rzymskie.

Skąd cały ten zamęt wokół jednego człowieka? Zarówno Rzymianie, jak i Żydzi mieli swoje powody, by niepokoić się przebywaniem Jezusa na wolności.

Motyw polityczny

Po pierwsze, istniał motyw polityczny. Gdy Jezus odpowiedział na pytanie prokuratora: „Czy ty jesteś królem żydowskim?” słowami „Ja nim jestem”, dał mu podstawy do wydania wyroku skazującego.

Sędzia Haim Cohn, uczony, członek Sądu Najwyższego Izraela, pisze w swoim artykule Reflections on the Trial of Jesus (Refleksje nad procesem Jezusa): „Nie może być żadnej wątpliwości, że takie wyznanie wystarczyło według prawa rzymskiego do skazania oskarżonego”. Zostało uznane za przestępstwo karane śmiercią i namiestnik był uprawniony do wydania takiego wyroku.

Profesor R. E. Grant z Uniwersytetu Chicago w swoim artykule The Trial of Jesus in the Light of History (Proces Jezusa w świetle historii) uważa, że zarówno Żydzi, jak i Rzymianie zrozumieli słowa Chrystusa jako wyznanie królewskości. Grant sądzi, że idea królestwa, którą głosił Jezus, była uważana i przez Żydów, i przez Rzymian za niosącą w sobie nasienie buntu przeciw władzy Rzymu.

Solomon Zeitlin pisze w Jewish Quarterly Review, że „władze rzymskie karały nie tylko jednostki, które podburzały naród przeciw Rzymianom, lecz także przywódców narodu. Możemy powiedzieć, że – pod pewnym względem – przywódcy żydowscy byli traktowani jako zakładnicy gwarantujący posłuszeństwo Żydów wobec państwa rzymskiego. W ówczesnych warunkach politycznych wielu przywódców żydowskich, aby ocalić swoje życie, musiało działać jako donosiciele przeciw niektórym dysydentom i rewolucjonistom spośród swoich własnych braci”.

Jezus był uważany przez władze żydowskie za zagrożenie – nie tylko dla żydowskiej sytuacji ekonomicznej, lecz także dla politycznej walki o państwo żydowskie, które było pod władzą Rzymu. Tak więc informowanie władz rzymskich przez najwyższego kapłana o działalności Jezusa było korzystne dla obu stron.

Problem Żydów

Dr David Flusser z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie zauważa, że niebezpieczeństwo płynące ze strony żydowskiego buntownika, którego zwolennicy mogli w każdej chwili sięgnąć po wolność, było problemem dla władz zarówno żydowskich, jak i rzymskich. Dr Flusser pisze, że z punktu widzenia władz żydowskich „brak zwrócenia uwagi namiestnika na potencjalne zagrożenie – gdy mogło być jeszcze zażegnane – mógł się okazać zbyt kosztowny dla nich i doprowadzić do represji i ściślejszej kontroli. Co więcej, oddanie sprawy w ręce prokuratora byłoby bardzo sprytnym posunięciem. Gdyby nastąpił jakiś wybuch protestu ze strony popleczników samozwańczego proroka, byłby on wtedy skierowany przeciw rzymskiemu namiestnikowi, a nie przeciw nim. Tak więc – niezależnie od tego, czy Żydzi mogli, czy nie mogli wydać wyroku śmierci – zdrowy rozsądek nakazywał pozwolić Piłatowi na podjęcie tej decyzji”.

Problem Rzymian

Jak pisze Flusser, również z punktu widzenia Piłata sprawa była jasna: „Gdyby odmówił posłuchania rady lokalnych przywódców, którzy znali swych sprytnych i trudnych do zrozumienia rodaków jak żaden Rzymianin, a Jezus rzeczywiście okazałby się poważnym zagrożeniem, to… – drżał na samą myśl o swoim własnym losie w rękach rozgniewanego Tyberiusza”.

Flusser dodaje jednak zaraz, że strach Piłata przed wywołaniem gniewu Żydów był niczym w porównaniu ze strachem Żydów przed spowodowaniem gniewu Rzymu.

Historyk Paul Maier zauważa, że „od czasów, gdy Pompejusz po raz pierwszy zdobył Palestynę w 63 r. przed Chrystusem, w kraju tym było około tuzina powstań – większość z nich zdławiona siłami rzymskimi. Nowy bunt mesjański Jezusa z Nazaretu jedynie zaszkodziłby niepewnej równowadze władzy i – wyczerpując cierpliwość Rzymu – mógł doprowadzić do bezpośredniej okupacji przez rzymskie legiony”.

Z politycznego punktu widzenia Jezus stanowił więc zagrożenie.

Motyw ekonomiczny

Inną przyczyną usunięcia Jezusa był motyw ekonomiczny. Po tym, jak Jezus powywracał stoły wymieniających pieniądze w świątyni, bali się oni, iż może dalej występować przeciw handlowi w tym miejscu. Możliwe, że obawiali się zamieszek w świątyni przeciw tamtejszym praktykom, wywołanych przez tysiące pielgrzymów udających się na święto Paschy, którzy witali Jezusa jako Mesjasza.

Motyw religijny

Jeszcze inne motywy pozbycia się Jezusa miały charakter osobisty i religijny. Ten „religijny fanatyk” zdobywał coraz więcej zwolenników i wprowadzał w zakłopotanie przywódców żydowskich. Ludzie, którzy byli pod wpływem Jezusa, kwestionowali wiele ich nauk.

Dwa sądy żydowskie

Żydowski system prawny opierał się na dwóch różnych Sanhedrynach. Pierwszy z nich liczył dwudziestu trzech członków, którzy sądzili sprawy zagrożone karą śmierci. Prawdopodobnie ten właśnie sądził Jezusa. Drugi Sanhedryn, składający się z siedemdziesięciu jeden członków, sądził przestępstwa związane z głową państwa, najwyższym kapłanem oraz przeciwko państwu lub świątyni.

W końcu, po trzech procesach żydowskich i trzech rzymskich, władze żydowskie w porozumieniu z władzami rzymskimi skazały Jezusa na ukrzyżowanie.

Podjęto różnorodne „środki ostrożności”, które miały zapewnić, że gdy Jezus umrze i zostanie pochowany, pozostanie na wieki w grobie.

ŚRODEK OSTROŻNOŚCI NR 1: Śmierć przez ukrzyżowanie

Wczesne starożytne teksty literackie i dzieła sztuki mówią niewiele o praktyce zadawania śmierci przez ukrzyżowanie. Istnieje jednak kilka dowodów na to, że było ono stosowane.

Historia krzyżowania

Z różnych wzmianek w dziełach Herodota i Tucydydesa można wywnioskować, że Persowie często stosowali krzyżowanie. Jednym z najlepszych źródeł dotyczących praktyki krzyżowania jest Behistum Inscription, w której Dariusz opisuje, jak ukrzyżował przywódców zdławionego przez siebie buntu.

Przypuszczalnym powodem popularności krzyżowania u Persów jest fakt, że poświęcali oni ziemię swojemu bogu Ormuzdowi. Ten rodzaj egzekucji nie zanieczyszczał ziemi, ponieważ ciało nie dotykało jej.

W świecie śródziemnomorskim, głównie w Egipcie i Kartaginie, krzyżowanie wprowadził Aleksander Wielki. Według wszelkich wzmianek, Rzymianie nauczyli się tej praktyki od Kartagińczyków.

Okrutna śmierć

Śmierć przez ukrzyżowanie stała się jednym z najbardziej poniżających wyroków. Cyceron nazwał ją „najokrutniejszą i najohydniejszą z tortur”. Will Durant pisze, że „nawet Rzymianie (…) litowali się nad ofiarami”.

Józef Flawiusz, historyk żydowski, który był doradcą Tytusa podczas oblężenia Jerozolimy, obserwował wiele ukrzyżowań i nazwał je „najbardziej nieszczęśliwą śmiercią”. Flawiusz donosi, że gdy Rzymianie zagrozili ukrzyżowaniem jednego z żydowskich więźniów, cały garnizon Machaerusa poddał się, by otrzymać bezpieczne przejście. Ukrzyżowanie było tak okropną i poniżającą karą, że Rzymianie zazwyczaj nie krzyżowali obywateli rzymskich, zachowując ten rodzaj wykonania wyroku śmierci dla niewolników i buntowników wobec władzy Rzymu. Posługiwano się nim głównie w sprawach politycznych.

Oskarżenie Chrystusa wskazuje na rodzaj kary: „Tam zaczęli oskarżać Go: >Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza naród, że odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza-Króla<„.

Oskarżyciele byli świadomi faktu, że przed dziesięciu laty Tyberiusz oświadczył, iż sędzia może natychmiast skazać i wykonać wyrok na kimś, kto buntuje się przeciw Rzymowi.

Krzyżowanie było nieznane w żydowskim prawie kryminalnym. Żydzi wykonywali egzekucje przez ukamienowanie, spalenie, ścięcie lub uduszenie. Później dopuszczono także powieszenie. Żydowskie prawo karne, mówiąc o „powieszeniu na szubienicy”, nie mówi o sposobie zadania śmierci, lecz o poniżającej karze po śmierci, stosowanej wobec bałwochwalców i bluźnierców, którzy wcześniej zostali ukamienowani.

Powieszenie, stosownie do znaczenia nadanego mu przez prawo, wskazywało, że oskarżony jest przeklęty przez Boga. Ukrzyżowanie zaś – zarówno u Rzymian, jak i u Żydów – wskazywało na polityczny charakter przestępstwa popełnionego przez skazanego.

Zwyczaj biczowania

Po ogłoszeniu przez sąd wyroku ukrzyżowania było w zwyczaju przywiązywanie skazanego do pala przed trybunałem. Przestępca był obnażany ze swych szat i biczowany przez liktorów lub biczowników.

Bicz, zwany flagrum, miał mocną rękojeść, do której przymocowane były długie skórzane rzemienie różnej długości. Wplatano w nie ostre kawałki kości i ołowiu. Prawo żydowskie zalecało nieprzekraczanie czterdziestu uderzeń. Faryzeusze, pilnujący ścisłego przestrzegania prawa, ograniczali swoje uderzenia do trzydziestu dziewięciu, aby nie złamać przepisów nawet przy popełnieniu pomyłki w liczeniu. Prawo rzymskie nie wprowadzało żadnych ograniczeń. Z powodu nienawiści lub złości Rzymianie mogli całkowicie zignorować żydowskie nakazy i tak prawdopodobnie było w przypadku Jezusa.

Perspektywa medyczna

Dr C. Truman Davis, lekarz, który drobiazgowo przebadał ukrzyżowanie od strony medycznej, opisuje skutki wywołane biczowaniem rzymskim flagrum: „Ciężki bicz uderza całą siłą wiele razy przez plecy, ramiona i nogi. Najpierw rzemienie tną tylko skórę. Potem, w miarę następnych uderzeń, rozcinając tkankę podskórną, wywołują wyciekanie krwi z naczyń krwionośnych i żył skóry, i w końcu powodują krwawienie tętnicze z położonych głębiej mięśni. Małe kuleczki ołowiu powodują najpierw głębokie rany, które rozszerzają się po kolejnych uderzeniach. Wreszcie skóra pleców zwisa długimi strzępami i zmienia się w masę porwanej, krwawiącej tkanki. Gdy dowodzący centurion uznawał, że więzień jest bliski śmierci, kończono biczowanie”.

Eusebiusz, historyk z trzeciego wieku, potwierdza opis dr. Davisa: „Żyły cierpiącego były obnażone, można też było zobaczyć ścięgna, mięśnie i kości ofiary”.

Po biczowaniu zwyczajem było wyśmiewanie skazańca. Tak postąpili z Chrystusem rzymscy żołnierze. Nałożyli na Niego czerwony płaszcz – mający oznaczać królewskość – i koronę z cierni na Jego głowę.

Korona z cierni

Nie jest pewne, jakie to były ciernie. Mogły one pochodzić z rośliny nazywanej później „syryjskie ciernie Chrystusa”, krzaka wysokiego na ok. 12 cali (30 cm), z dwoma dużymi, ostrymi, zakrzywionymi kolcami u podstawy liścia. Roślina ta jest popularna w Palestynie, zwłaszcza w okolicach Golgoty, gdzie Chrystus został ukrzyżowany.

Inna roślina, nazwana po prostu „cierniem Chrystusa”, jest skarłowaciałym krzewem wysokości od 4 do 8 cali (10-20 cm). Jego gałęzie można łatwo zrywać i formować na kształt korony, a kolce, w parach, różnej długości, są twarde i ostre jak gwoździe.

Po umieszczeniu korony z cierni na głowie Jezusa żołnierze zaczęli szydzić z Niego wołając: „Witaj, Królu Żydowski!”. Pluli także na Niego i bili trzciną, a potem odprowadzili, aby Go ukrzyżować.

Belka krzyża

Człowiek skazany na ukrzyżowanie musiał nieść poprzeczną belkę krzyża od więzienia do miejsca egzekucji. Ta belka ma interesującą historię. Badania dr. Pierre’a Barbeta wykazały, że początkowo była nią furca – kawał drewna w formie odwróconej litery V, na którym spoczywał dyszel od dwukołowych wozów. Gdy chciano ukarać niewolnika, furca była umieszczana na jego karku, ręce przywiązywano mu do dwóch jej ramion i tak miał chodzić po okolicy, ogłaszając swoje przestępstwo.

Dr Barbet stwierdza: „ponieważ furca nie zawsze była dostępna, zaczęto się posługiwać długą drewnianą żerdzią, służącą do zastawiania drzwi, która była nazywana patibulum (od patere – być otwartym)”. Patibulum ważyło przeciętnie ponad 110 funtów (ok. 50 kg) i było przymocowywane do ramion ofiary.

Krzyżowanie przy użyciu gwoździ

Po dotarciu na miejsce egzekucji skazaniec był przybijany gwoździami lub przywiązywany sznurami do krzyża. Wielu kwestionowało historyczną wiarygodność przybijania gwoździami rąk i stóp. Powodem tego sceptycyzmu był prawie zupełny brak świadectw historii na ten temat.

Dr J. W. Hewitt w swoim artykule w „Harvard Theological Review” zatytułowanym The Use of Nails in the Crucifixion (Wykorzystanie gwoździ przy krzyżowaniu) pisał: „istnieje zadziwiająco mało materiału dowodowego, że stopy krzyżowanego człowieka były kiedykolwiek przebijane gwoździami”. Następnie stwierdza, że ręce i stopy skazanego były przywiązywane do krzyża powrozami.

Przez wiele lat cytowano stwierdzenie dr. Hewitta jako ostatnie słowo w tej sprawie. Wyciągano stąd wniosek, że opis Nowego Testamentu o przybiciu Chrystusa gwoździami do krzyża jest fałszywy i wprowadzający w błąd. Krzyżowanie przy użyciu gwoździ było uważane za legendę. Sądzono, że gwoździe rozerwałyby ciało i dlatego nie utrzymałyby go na krzyżu.

Martwy człowiek mówi

W czerwcu 1968 roku dokonano rewelacyjnego odkrycia archeologicznego. Archeolog V. Tzaferis, pod kierownictwem The Israeli Department of Antiquities and Museums (Izraelski Departament Starożytności i Muzeów), odkrył cztery grobowce na miejscu Giv’at ha-Mivtar (Ras el-Masaref), na północ od Jerozolimy, w pobliżu gór Scopus. Te rodzinne grobowce, wykute w litej skale, datuje się na okres od drugiego wieku przed Chrystusem do A.D. 70. Za przedsionkami znajdowały się komory grobowe z piętnastoma kamiennymi ossuariami, które zawierały kości trzydziestu pięciu ludzi.

Utrzymująca się w wielu ossuariach wilgoć umożliwiła zachowanie kości. W pięciu przypadkach odkryto dowody gwałtownej śmierci: jedna osoba zginęła od uderzenia buławą, inna od strzały, a jeszcze inna została ukrzyżowana. Pozostałości szkieletów były badane przez dr. N. Haasa z wydziału anatomii Uniwersytetu Hebrajskiego i Szkoły Medycznej Hadassah.

Grób I – datowany na pierwszy wiek na podstawie pozostałości ceramiki – zawierał kilka ossuariów. W ossuarium czwartym, opisanym imieniem Yohanan Ben Ha’galgal, znaleziono kości dorosłego mężczyzny i dziecka. Długi siedmiocalowy (około 17 cm) gwóźdź znajdował się w kości pięty mężczyzny, a kości obu jego nóg były połamane. Haas donosi: „obie kości pięty były przeszyte długim żelaznym gwoździem. Golenie były celowo złamane. Przyczyną śmierci było ukrzyżowanie”.

To odkrycie z czasów Chrystusa stanowi solidny archeologiczny materiał dowodowy. Opisany w Nowym Testamencie sposób egzekucji przez przybijanie człowieka gwoździami do drewnianego krzyża nie jest już dłużej oparty jedynie na materiale literackim.

Kości znalezione w ossuarium czwartym potwierdzają także inny fragment Nowego Testamentu: „Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni (…)”.

Haas stwierdził, że Yohanan miał obie kości goleniowe złamane i że „uderzenie, omijając już złamane kości prawej nogi, było potężnym ciosem dla lewej, przymocowanej do twardego drewnianego krzyża”.

Cel łamania goleni

Jest to znowu konkretne świadectwo potwierdzające fragment Nowego Testamentu mówiący o łamaniu goleni. Aby zrozumieć, dlaczego łamano golenie, trzeba zbadać sposób egzekucji. Żołnierze wyczuwali dotykiem zagłębienie w przedramieniu przy przegubie i wbijali w nie mocny żelazny gwóźdź. Następnie umieszczano obok siebie stopy i przybijano je długim gwoździem. Kolana pozostawiano względnie wolne, a pod pośladki skazanego przymocowywano coś w rodzaju siedzenia (nazywanego sedecula).

Haas zauważył, że u Yohanana „stopy były złączone niemal równolegle, obie pięty przybite były jednym gwoździem, nogi przylegały do siebie; prawe kolano zachodziło na lewe; tułów był skręcony; kończyny górne były wyciągnięte, każda przebita gwoździem w przedramieniu”.

Poniższy rysunek ukazuje pozycję ciała człowieka przybitego do krzyża.

Zazwyczaj sposobem kończenia egzekucji była czynność zwana crucifracture. Polegała ona na złamaniu goleni, aby uniemożliwić ukrzyżowanemu podciągnięcie się do góry, by mógł łatwiej oddychać.

Dr Truman Davis, doktor medycyny, którego cytowałem wcześniej, opisuje, co się dzieje z ludzkim ciałem po krótkim czasie wiszenia na krzyżu: „W miarę męczenia się ramion fale mocnych skurczów przechodzą przez mięśnie, powodując głęboki, nie słabnący ból. Wraz z tymi skurczami przychodzi niezdolność do podniesienia się. Przy powieszeniu na rękach sparaliżowane są mięśnie klatki piersiowej i mięśnie międzyżebrowe. Powietrze może być wciągnięte do płuc, lecz nie może nastąpić wydech. Jezus wytężał siły, by unieść się w górę w celu wzięcia choćby płytkiego oddechu. W końcu dwutlenek węgla gromadzi się w płucach i we krwi i kurcze częściowo słabną. Jezus spazmatycznie unosi się w górę, by dokonać wydechu i zaczerpnąć nieco życiodajnego tlenu”.

Po pewnym czasie następuje zapaść ortostatyczna wywołana niedostatecznym dopływem krwi do mózgu i serca. Jedynym sposobem uniknięcia tego przez skazanego jest podniesienie się na piętach, aby krew mogła choć trochę krążyć w górnych częściach ciała.

Gdy władze chciały skończyć torturę lub przyspieszyć śmierć, łamano pałką golenie skazańca poniżej kolan. To uniemożliwiało mu podciągnięcie się wyżej w celu zelżenia napięcia mięśni klatki piersiowej i płuc. Następowało albo gwałtowne uduszenie, albo niewydolność wieńcowa. Przy egzekucji Jezusa połamano golenie dwóm ukrzyżowanym razem z Nim zbrodniarzom, lecz nie łamano Jemu goleni, ponieważ dokonujący egzekucji żołnierze stwierdzili, że już umarł.

Wypłynięcie krwi i wody

Jeden z żołnierzy przebił włócznią bok Chrystusa i – jak zapisano w J 19,34 – „natychmiast wypłynęła krew i woda”.

Davis twierdzi, że był to „wyciek wodnistego płynu z jamy osierdzia otaczającego serce. Mamy więc ostateczny pośmiertny dowód, że Chrystus nie umarł przez uduszenie, lecz na niewydolność serca spowodowaną szokiem i uciskiem na serce wywołanym przez płyn w osierdziu”.

Dr Stuart Bergsma, lekarz i chirurg, pisze na ten temat: „Niewielka ilość płynu osierdziowego, ok. 20-30 cm3, jest obecna w dobrym stanie zdrowia. Możliwe jest, że przy powstaniu rany przebijającej osierdzie i serce może wypłynąć tyle płynu osierdziowego, by opisać go jako wodę”. Dr Bergsma dalej informuje, że przy pośmiertnych badaniach w kilku przypadkach pęknięcia serca odkryto, że „jama osierdziowa była wypełniona przez ponad 500 cm3 płynu i świeżo skrzepłej krwi”.

Dwa inne autorytety medyczne stwierdzają, że w przypadkach pęknięcia serca „śmierć jest zazwyczaj tak nagła, że często widać jedynie jak człowiek pada martwy lub znajduje się go martwego. W większości przypadków ściana serca jest całkowicie pęknięta, co wywołuje wielki wylew krwi do worka osierdziowego”.

Rzymskie zwyczaje

Po przybiciu skazanego do krzyża na szczycie krzyża umieszczano opis jego przestępstwa. Ten napis (titulus) w przypadku Jezusa brzmiał: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydów”.

Zgodnie ze swoim zwyczajem rzymscy żołnierze dzielili pomiędzy siebie szaty skazańca. W przypadku Jezusa była to tylko jedna suknia, dlatego losowali, który ją otrzyma.

Piłat domagał się potwierdzenia śmierci Jezusa przed wydaniem ciała Józefowi z Arymatei. Zgodził się na zdjęcie Chrystusa z krzyża dopiero wtedy, gdy czterej wykonawcy egzekucji potwierdzili Jego śmierć.

Dobrze wykonana robota

Skuteczność uśmiercania przez krzyżowanie była dobrze znana w czasach Chrystusa. Dr Paul L. Maier, profesor historii starożytności Western Michigan University, pisze: „Istnieje co prawda opisany przypadek skazańca, który przeżył po zdjęciu go z krzyża. Historyk żydowski Józef, który przeszedł na stronę Rzymian w buncie 66 roku, zobaczył, że ukrzyżowano trzech jego przyjaciół. Poprosił rzymskiego dowódcę Tytusa, by darował im karę; natychmiast zdjęto ich z krzyży. Pomimo to dwóch z tej trójki zmarło, a byli ukrzyżowani jedynie przez krótki czas. W przypadku Jezusa dochodziły jednak jeszcze komplikacje wywołane biczowaniem i wyczerpaniem, nie mówiąc już o potężnym ciosie włóczni, która połamała Jego żebra i prawdopodobnie przebiła osierdzie. Rzymianie krzyżowali z bezlitosną skutecznością; ofiary z pewnością nie uchodziły z życiem”.

ŚRODEK OSTROŻNOŚCI NR 2: Solidny skalny grób

Ciało Chrystusa zostało umieszczone w nowym grobie, wykutym w litej skale na prywatnym polu pogrzebowym. Żydowskie groby miały zazwyczaj wejście wysokie na 4,5 do 5 stóp (ok. 1,5 m). Kiedy po szabacie kobiety przyszły do grobu i zobaczyły, że jest naruszony, pobiegły powiedzieć o tym apostołom. Piotr i Jan podążyli do grobu i Biblia mówi, że Jan „(…) wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna (…)”. Jan nachylił się, ponieważ wejście miało jedynie 4,5 do 5 stóp wysokości.

Większość grobów z tego okresu miała przedsionek, który prowadził do komór grzebalnych. Prostokątny dół w centrum komory umożliwiał postawę stojącą. Wokół komory znajdowało się kilka półek (loculi), na których umieszczano ciała. Często niewielkie wzniesienie służyło za podgłówek.

Starsze groby miały coś na kształt koryta wyżłobionego w skale przed wejściem. Na jego wyższym końcu znajdował się kamień zamykający wejście. Koryto było wyżłobione w taki sposób, że jego najniższa część leżała na wprost wejścia. Gdy usuwano klin blokujący kamień, ten staczał się w dół i zamykał wejście.

ŚRODEK OSTROŻNOŚCI NR 3: Żydowski pogrzeb

Trzecim „środkiem ostrożności” był żydowski pogrzeb. Nowy Testament nie pozostawia żadnych wątpliwości co do faktu, że pogrzeb Jezusa został dokonany według zwyczajów żydowskich.

Tego samego dnia

Jezus został zdjęty z krzyża i owinięty płótnem. Żydzi ściśle stosowali się do przepisu zabraniającego, by ciało pozostawało przez noc na krzyżu: „Jeżeli pozostanie (wisząc) przez noc, zostanie przekroczony zakaz. Jest bowiem napisane, że jego ciało nie będzie pozostawać przez noc na drzewie, lecz pogrzebiecie go na pewno tego samego dnia, ponieważ został on powieszony za przekleństwo przeciw Bogu. Tak macie mówić o tym, dlaczego został powieszony: ponieważ przeklinał imię (Boga) i imię (Boga) nieba zostało zbezczeszczone”.

Ciało było natychmiast przenoszone na miejsce pogrzebu – Chrystusa przetransportowano do prywatnego grobu w pobliżu Golgoty, gdzie był ukrzyżowany.

Przygotowanie ciała

Przygotowując ciało do pogrzebu, Żydzi umieszczali je na kamiennym stole w komorze pogrzebowej. Na początku ciało było myte ciepłą wodą. Talmud Babiloński zapisuje, że mycie ciała było tak ważne dla prawidłowego pogrzebu, że Żydzi mogli to robić nawet w szabat.

  1. P. Bender w artykule zatytułowanym: Beliefs, Rites, and Customs of the Jews, Connected with Death, Burial and Mourning (Wierzenia, obrzędy i zwyczaje Żydów związane ze śmiercią, pogrzebem i żałobą), zamieszczonym w „Jewish Quarterly Review”, pisze, że według starożytnych zwyczajów żydowskich: „Woda potrzebna do umycia zmarłego musiała być ciepła. Ceremonii mycia ciała nie mogła dokonywać jedna osoba – nawet w przypadku dziecka. Pozycji zmarłego nie mogło również zmieniać mniej niż dwóch ludzi. Ciało było kładzione na stole, stopy skierowane w kierunku wejścia i zakryte czystym płótnem (…) Następnie ciało było myte od głowy do stóp w ciepłej wodzie – usta były zakryte, by nie dostała się do nich woda.

Najpierw zmarły leżał twarzą do góry; następnie był układany na prawym boku, podczas gdy myte były lewy bok i część pleców, a później ciało przewracano na lewy bok i myto bok prawy i pozostałą część pleców; po wszystkim ciało z powrotem kładziono na plecach. W niektórych przypadkach obcinano gwoździe, lecz przeważnie wyciągano je za pomocą specjalnego klina; włosy często układano w sposób noszony za życia (…)

W czasie wykonywania tego ceremoniału przewodniczący odczytywał kilka wersetów, kończąc słowami: >(…) pokropię was czystą wodą, abyście się stali czystymi (…)< (Ez 36,25).

Stół, na którym leżało ciało, czyszczono, i wodę, która rozlała się obok niego, ścierano, aby nikt po niej nie przechodził. Przewrócenie stołu łączono z niebezpieczeństwem śmierci w przeciągu trzech dni (Testament R. Jehuda Chasid. VI).”

Stosowanie wonności

Było zwyczajem – zgodnie z zapisem Nowego Testamentu – namaszczanie ciała (po umyciu) różnymi rodzajami aromatycznych maści. W przypadku Chrystusa wykorzystano ponad 30 kg tych maści. Może się to wydawać zbyt wiele, lecz nie dla takiego człowieka jak Jezus. Na przykład jednym z Jego współczesnych był Gamaliel, wnuk sławnego żydowskiego uczonego Hillela. Uczniem Gamaliela był Szaweł z Tarsu. Przy pogrzebie Gamaliela zużyto około 25 kg maści. Józef, historyk żydowski, zapisał, że gdy umarł Herod, pięciuset niewolników niosło maści. Tak więc 30 kg nie było niczym niezwykłym.

Szaty pogrzebowe

Po wyprostowaniu wszystkich członków ciała, było ono ubierane w szaty pogrzebowe wykonane z białego płótna. Nie mogło być żadnych ozdób ani plam na materiale. Płótna pogrzebowe były zszywane przez kobiety. Żadne węzły nie były dozwolone. Dla niektórych miało to oznaczać, że umysł zmarłego „był wyplątany z trosk tego życia”, dla innych, że dusza jego trwa przez wieczność. Nikt nie mógł być pochowany w mniej niż trzech oddzielnych okryciach.

Odnoszę się sceptycznie do kwestii autentyczności Całunu Turyńskiego. Wielu wierzy, iż jest to szata pogrzebowa Chrystusa. Moje zastrzeżenia przedstawiam szczegółowo w książce (napisanej wraz z Donem Stewardem) pt. Odpowiedzi na trudne pytania.

Następnie mieszano wonne drewno zmielone na proszek zwany aloesem z lepką substancją nazywaną mirrą. Rozpoczynając od stóp, owijano ciało lnianym płótnem. Między zwoje wkładano mirrę zmieszaną z aloesem. Ciało zawijano aż do pach, opuszczano ramiona i następnie zawijano aż po szyję. Osobnym płótnem zawijano głowę. Według mojej oceny wszystko to razem ważyło ok. 38-39 kg.

Jan Chryzostom, w czwartym wieku po Chrystusie, pisał: „mirra, którą się posłużono, była substancją przylegającą do ciała tak mocno, że płótna pogrzebowe były trudne do usunięcia”.

ŚRODEK OSTROŻNOŚCI NR 4: Bardzo wielki kamień

Św. Mateusz zapisuje w swojej Ewangelii, że przed wejściem do grobu zatoczono wielki kamień. Św. Marek pisze, że kamień był bardzo wielki. Jak wielki był ten kamień?

Dwudziestu ludzi nie mogło go ruszyć

Tekst Mk 16,4 w rękopisie Bezy, znajdującym się w Cambridge Library w Anglii, jest uzupełniony stwierdzeniem ujętym w nawiasie: „Gdy Go tam złożono, (Józef) zatoczył przed grób kamień, którego nie mogło odsunąć dwudziestu ludzi”.

Znaczenie tego dopisku staje się bardziej zrozumiałe, gdy weźmiemy pod uwagę zasady przepisywania manuskryptów. Jeżeli kopista dopisywał swoją własną uwagę, czynił to na marginesie, nie włączając jej do tekstu. Można więc wnioskować, że wstawka w tekście pochodzi z okresu bliższego czasom Chrystusa niż sam manuskrypt Bezy – może nawet z pierwszowiecznego rękopisu. Zdanie to mogło więc być zapisane przez naocznego świadka, na którym wywarła wrażenie wielkość kamienia zatoczonego przed grób Jezusa.

Półtorej do dwóch ton

Po moim wykładzie na Georgia Tech dwóch profesorów inżynierii wraz z innymi pracownikami Georgia Tech wyruszyli w podróż do Izraela. Pamiętali oni uwagi uczynione przeze mnie na temat wielkości tego kamienia. Jako inżynierowie zbadali rodzaj kamienia używanego w czasach Chrystusa do zamykania grobów i wyliczyli wielkość głazu potrzebnego do zakrycia wejścia wysokości 4,5 do 5 stóp.

Później napisali do mnie list zawierający wszystkie te dane techniczne i na końcu przedstawili swoje wnioski. Stwierdzili, że kamień tych rozmiarów musiał ważyć przynajmniej półtorej do dwóch ton.

Ktoś mógłby zapytać: „Jeżeli ten kamień był tak wielki, w jaki sposób sam Józef mógł nim zamknąć wejście do grobu?” Po prostu pchnął go i pozwolił wykonać resztę sile grawitacji. Głaz był utrzymywany na miejscu przez klin – znajdował się w czymś na kształt koryta pochylonego w kierunku wejścia do grobu. Gdy klin został usunięty, ciężki, okrągły kamień po prostu przetoczył się na wyznaczoną mu pozycję.

CZYTAJ DALEJ…

 

Rozdział 3 – cz. 2

ŚRODEK OSTROŻNOŚCI NR 5: Rzymska straż

Władze żydowskie były w panice, ponieważ Chrystus miał tysiące zwolenników. W celu uniknięcia problemu politycznego zarówno Rzymianie, jak i Żydzi chcieli się pozbyć Jezusa na zawsze.

Tak więc arcykapłani i faryzeusze zebrali się u Piłata i powiedzieli: „Panie, przypomnieliśmy sobie, że ów oszust powiedział jeszcze za życia: >Po trzech dniach powstanę<. Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby przypadkiem nie przyszli Jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: >Powstał z martwych<. I będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze”.

Piłat odpowiedział im: „Macie straż: idźcie, zabezpieczcie grób, jak umiecie”. Tak więc „(…) poszli i zabezpieczyli grób opieczętowując kamień i stawiając straż”.

Niektórzy ludzie twierdzą, że słowa Piłata oznaczały: „Macie swoją straż świątynną. Weźcie ją i zabezpieczcie grób”.

Straż świątynna

Jeżeli była to straż świątynna, to trzeba wiedzieć, kto tworzył tę straż. Jej oddział składał się z grupy dziesięciu lewitów. Oddziały były rozstawione na posterunkach w różnych punktach świątyni. Wszystkich strażników było dwustu siedemdziesięciu, a więc dwadzieścia siedem oddziałów po dziesięciu ludzi każdy. Dyscyplina w stosunku do członków straży świątynnej była bardzo surowa. Jeżeli dowódca znalazł w nocy śpiącego strażnika, był on biczowany, a następnie spalony w swoich własnych szatach. Członkowi straży na służbie zabronione było także siadanie i opieranie się o coś.

Straż rzymska

Ja jednak jestem przekonany, że to rzymska straż została postawiona przy grobie Jezusa.

  1. T. Robertson, znany uczony, znawca greki, twierdzi, że zdanie wypowiedziane przez Piłata ma formę trybu rozkazującego czasu teraźniejszego i może wskazywać jedynie na straż rzymską, a nie świątynną. Według niego Piłat powiedział: „Weźcie straż”. Robertson dodaje, że łacińska forma custodia pojawia się począwszy od papirusu Oxyrhynchus, oznaczając straż rzymską. Żydzi wiedzieli, że Piłat chce utrzymać spokój, byli więc pewni, że da im to, o co poproszą.

Czym była straż rzymska?

Rzymska custodia była czymś więcej niż strażą. Był to oddział wartowniczy rzymskich legionów. Oddział ten był jedną z najlepiej pomyślanych „machin walczących” – zaczepnych i obronnych. Źródłem pomocnym w zrozumieniu znaczenia straży rzymskiej jest dzieło Flaviusa Vegetiusa Renatusa. Jego przyjaciele nazywali go Vegetius. Ten historyk wojskowości żył kilkaset lat po Chrystusie. Wówczas zaczęła podupadać dyscyplina armii rzymskiej. Vegetius napisał podręcznik dla cesarza Walentyniana, aby zachęcić go do zastosowania metod walki obronnej i zaczepnej stosowanych przez Rzymian w czasach Chrystusa. Dzieło nosi tytuł: Epitoma rei militaris (Militarne instytucje Rzymu) i jest dzisiaj uważane za klasyczne w tej dziedzinie.

Vegetius chciał, by armie rzymskie wróciły do potęgi i skuteczności, jaką miały w czasach Chrystusa. Ówczesne armie były potężne, ponieważ były wysoce zdyscyplinowane. Vegetius pisał: „Zwycięstwo na wojnie nie zależy jedynie od liczby żołnierzy czy samej odwagi. Mogą zapewnić je jedynie umiejętności i dyscyplina. Odkryliśmy, że Rzymianie (…) zawdzięczali podbój świata nie innej przyczynie, jak tylko nieustannemu szkoleniu wojskowemu, doskonałemu zachowaniu dyscypliny w swoich obozach i troskliwemu pielęgnowaniu innych sztuk wojennych”.

Są też dwa inne źródła. W Indiana State University dr George Currie napisał rozprawę doktorską na temat rzymskich straży, a dr Smith wydał słownik Dictionary of Greek and Roman Antiquities (Słownik starożytności greckich i rzymskich).

Siła oddziału straży rzymskiej

Te i inne źródła pokazują, że oddział straży rzymskiej nie składał się z jednego, dwóch czy trzech ludzi. Obrazki grobu Jezusa pokazujące jednego lub dwóch ludzi w krótkich spódniczkach stojących przy nim z drewnianymi włóczniami są po prostu śmieszne.

Oddział straży rzymskiej składał się z 4-16 ludzi.

Zazwyczaj postępowali oni następująco: czterech ludzi ustawiało się przed tym, czego mieli pilnować. Pozostała dwunastka układała się do snu w półkolu przed nimi – głowami do środka. Aby ukraść to, czego pilnowali żołnierze, złodzieje musieliby wpierw przejść po tych, którzy spali. Co cztery godziny budzono następną czwórkę, a ci, którzy dotychczas czuwali, szli spać.

Historyk dr Paul Maier pisze: „Piotr – gdy był uwięziony przez Heroda Agryppę (Dz 12) – był strzeżony przez cztery oddziały po czterech żołnierzy każdy. Tak więc przynajmniej szesnastu żołnierzy strzegło więzienia. Straże w czasach starożytnych zawsze spały na zmianę, tak więc niemożliwe było, by jacyś ludzie przeszli nie zauważeni”.

Najwyższy kapłan daje łapówkę

Także św. Mateusz daje do zrozumienia, że straż składała się z wielu ludzi, gdy pisze: „(…) niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło”.

Krytyk mógłby powiedzieć w tym momencie: „Popatrz, przyszli do najwyższego kapłana. To znaczy, że była to straż świątynna”. Kontekst jednak jasno pokazuje, że przyszli do najwyższego kapłana, ponieważ miał on wpływ na władzę rzymską i ponieważ to był jedyny sposób, w jaki mogli uratować swoją skórę. Najwyższy kapłan dał im dużą sumę pieniędzy, co byłoby śmieszne, gdyby to była straż świątynna. Dał im pieniądze i nakazał, co mają mówić ludziom. Gdy wieści dotrą do Piłata, on (najwyższy kapłan) wybawi ich z kłopotu. Normalnie otrzymaliby wyrok śmierci, ponieważ mieli opowiadać, że zasnęli pilnując grobu.

Znaczące jest to, że trzeba było uspokoić Piłata, ponieważ nie znalazłem żadnych wzmianek w historii – świeckiej, żydowskiej czy chrześcijańskiej – mówiących, że rzymski namiestnik miał coś wspólnego ze strażą świątynną.

Zresztą nawet gdyby przy grobie stała straż świątynna, z pewnością byłby on równie pilnie strzeżony.

„Machina walcząca”

  1. G. Tucker opisuje jednego z takich strażników w swojej książce Life in the Roman World of Nero and St. Paul (Życie w świecie rzymskim Nerona i św. Pawła): „Wokół swoich piersi nosił gorset skórzany pokryty podobnymi do obręczy warstwami lub łuskami z żelaza albo brązu. Na jego głowie prosty, podobny do garnka hełm żelazny. W swojej prawej ręce trzymał sławną rzymską pikę. Była to tęga broń, ponad 6 stóp (2 m) długa, składająca się z ostrej żelaznej głowicy umieszczonej na drzewcu. Żołnierz mógł kłuć tym jak bagnetem lub mógł rzucić tym jak dzidą, a następnie walczyć mieczem. Na lewym ramieniu miał tarczę, która mogła być różnej wielkości. Tarcza ta nie tylko mogła być trzymana za uchwyt, lecz także mogła być przypięta pasem do prawego ramienia. Aby nie przeszkadzać tarczy, miecz – raczej broń kłująca niż tnąca, dochodzący do 3 stóp (1 m) długości – zawieszany był po prawej stronie na pasie przechodzącym przez lewe ramię. Na lewym boku żołnierz nosił umocowany do paska sztylet”.

Polibiusz, grecki historyk z drugiego wieku przed Chrystusem, zapisuje, że poza tym wszystkim, „żołnierz był ozdobiony w korony z piór, z trzema prostymi piórami, czerwonymi lub czarnymi, wokół stopy i pasa; gdy do tego doda się jeszcze pióra na głowie, człowiek wygląda na dwa razy wyższego, a jego wygląd jest zastraszający dla nieprzyjaciela. Mniej zamożni nakładali płytę z brązu na swoje piersi i nazywali ją „strażnikiem serca”. To uzupełniało ich uzbrojenie. Zamożniejsi zamiast „strażnika serca” nosili kolczugę.

Surowa dyscyplina

Tucker pisze, że gdy żołnierz był włączony do oddziału, „składał uroczystą przysięgę, że będzie posłuszny rozkazom swego dowódcy, imperatora reprezentowanego przez jego przedstawicieli i swoim bezpośrednim przełożonym. Tę przysięgę powtarzał każdego pierwszego stycznia i w rocznicę objęcia władzy przez imperatora”.

ŚRODEK OSTROŻNOŚCI NR 6: Rzymska pieczęć

Św. Mateusz zapisuje, że „(…) zabezpieczyli grób opieczętowując kamień (…)”. A. T. Robertson stwierdza, że pieczęć mogła być umieszczona na kamieniu jedynie w obecności rzymskiej straży, która pozostawała na posterunku. Vegetius to potwierdza. Celem pieczętowania było powstrzymanie niepowołanych osób od zaglądania do wnętrza grobu.

Po obejrzeniu grobu przez straż i zasunięciu kamienia rozciągnięto przed nim sznur. Oba jego końce przymocowano do skały gliną służącą do pieczętowania. Na glinie został odciśnięty znak – oficjalnym sygnetem rzymskiego namiestnika.

Podobną sytuację opisano w księdze Daniela: „Przyniesiono kamień i zatoczono na otwór jaskini lwów. Król zapieczętował go swoją pieczęcią i pieczęcią swych możnowładców, aby nic nie uległo zmianie w sprawie Daniela”.

Cel pieczęci

Henry Sumner Maine, członek Sądu Najwyższego Indii, były królewski profesor prawa cywilnego Uniwersytetu Cambridge, mówi o autorytecie prawnym rzymskiej pieczęci: „Pieczęć w starożytności była uważana za sposób stwierdzenia autentyczności”. Tak więc pieczęć na grobie Chrystusa była publicznym świadectwem, że ciało Jezusa znajduje się rzeczywiście w środku. Poza tym, ponieważ była to pieczęć rzymska, stwierdzała ona fakt, że Jego ciało jest chronione mocą i autorytetem samego Imperium Rzymskiego.

Każdy próbujący poruszyć kamień zamykający wejście do grobu musiałby naruszyć pieczęć i w ten sposób narazić się na gniew Rzymu.

Ostrzeżenie

W Nazarecie znaleziono marmurową płytę, na której znajdowała się bardzo interesująca inskrypcja – ostrzeżenie dla złodziei okradających groby. Jest ona napisana po grecku i brzmi tak: „Zarządzenie cezara. Moją wolą jest, by groby pozostały wiecznie nienaruszone dla tych, którzy uczynili je dla chwały przodków, dzieci lub członków rodziny. Jeżeli ktoś jednak zostanie oskarżony o niszczenie grobu, wydobywanie pogrzebanych albo o usuwanie pieczęci lub przenoszenie ich w inne miejsce w złych zamiarach, zarządzam, aby takiemu wytoczono proces, jak w sprawie bogów, tak też w sprawie kultu zmarłych. Powinno być bowiem obowiązkiem czczenie pochowanych. Niech będzie absolutnie zakazane niepokojenie ich przez kogokolwiek. Chcę, by przekraczających to zarządzenie karano karą śmierci za naruszenie grobu”.

Maier zauważa: „Wszystkie poprzednie edykty Rzymu w sprawie naruszania grobów karały jedynie dużą grzywną i zastanawia, co spowodowało zaostrzenie przez Rzym kary właśnie w Palestynie i umieszczenie jej zapisu właśnie w Nazarecie lub jego pobliżu”.

Czy była to reakcja na poruszenie wywołane zmartwychwstaniem Chrystusa?

Podsumowanie

Liczne obawy religijne i motywy polityczne skłoniły zarówno Żydów, jak i namiestnika rzymskiego Poncjusza Piłata do zgładzenia Jezusa Chrystusa. Aby się upewnić, że pozostanie martwy i pogrzebany, podjęto sześć ważnych środków ostrożności:

  1. Chrystus został zgładzony przez ukrzyżowanie, jeden z najbardziej skutecznych, okrutnych i ohydnych sposobów egzekucji, jakie kiedykolwiek wymyślono.
  1. Ciało Chrystusa pochowano w solidnym grobie.
  1. Jego ciało zostało namaszczone ponad 30 kg maści, zgodnie z żydowskimi zwyczajami pogrzebowymi.
  1. Kamień zamykający wejście do grobu ważył około dwóch ton.
  1. Oddział straży rzymskiej – jednej z najskuteczniejszych „machin walczących” wymyślonych przez ludzi – strzegł wejścia do grobu.
  1. Grób został oficjalnie zapieczętowany.

Kolejny rozdział