Sprawa zmartwychwstania – rozdział 4

Poprzedni rozdział

Fakty, z którymi trzeba się liczyć

Jeżeli cały materiał dowodowy zostanie dokładnie i uczciwie przebadany, rzeczywiście słuszne jest – według kanonów badań historycznych – wnioskowanie, że grób, w którym Jezus został pochowany, był pusty rankiem tej pierwszej Wielkanocy. W źródłach literackich, inskrypcjach czy archeologii nie został dotychczas odkryty ani strzępek materiału dowodowego, który przeczyłby temu stwierdzeniu.

Paul Maier, historyk

Wierzę w zmartwychwstanie – częściowo dlatego, że seria faktów jest bez niego niewytłumaczalna.

A. M. Ramsey, arcybiskup Canterbury

Coś się stało prawie dwa tysiące lat temu, co zmieniło bieg historii z p.n.e. na n.e. To „coś” było tak dramatyczne, że całkowicie zmieniło życie jedenastu ludzi – wszyscy z wyjątkiem jednego zginęli śmiercią męczeńską. Tym „czymś” był pusty grób! Przez następne prawie dwa tysiące lat ludzkość nie zapomniała tego pustego grobu i zmartwychwstałego Chrystusa. Jeżeli chcesz wyjaśnić wydarzenia dotyczące Chrystusa i Jego zmartwychwstania, musisz wziąć pod uwagę kilka stwierdzonych faktów. Właściwie można powiedzieć, że zarówno Żydzi, jak i Rzymianie sami ukręcili bicz na siebie, gdy podjęli tak wiele środków ostrożności, by upewnić się, że Jezus będzie martwy i pozostanie w grobie. Te „środki ostrożności” niesamowicie utrudniają krytykom obronę ich opinii, że Chrystus nie powstał z martwych! Rozważ następujące fakty:

FAKT NR 1: Złamana rzymska pieczęć

Pierwszym oczywistym faktem było złamanie pieczęci – znaku mocy i władzy Imperium Rzymskiego. Konsekwencje złamania pieczęci były surowe. W celu znalezienia odpowiedzialnego za to człowieka lub ludzi wzywane były do akcji ówczesne FBI i CIA Imperium Rzymskiego. Gdyby winni zostali ujęci, oznaczałoby to nieuchronne ukrzyżowanie ich głową w dół (wnętrzności podchodzą wtedy do gardła). Dlatego nikt nie łamał pieczęci. Nawet uczniowie Jezusa stchórzyli i ukryli się. Piotr zaparł się Chrystusa trzy razy.

FAKT NR 2: Pusty grób

Innym oczywistym faktem był pusty grób. Uczniowie Chrystusa nie udali się do Aten czy Rzymu, by głosić zmartwychwstanie Jezusa. Wrócili do Jerozolimy, gdzie, jeśli ich nauczanie byłoby fałszywe, zostałoby to natychmiast wykazane. Orędzie zmartwychwstania nie mogłoby przetrwać ani chwili w Jerozolimie, gdyby grób Jezusa nie był pusty.

Dr Paul Maier mówi: „Gdzie rozpoczęło się chrześcijaństwo? Odpowiedź brzmi: W jednym punkcie na ziemi – w Jerozolimie. A jest to ostatnie miejsce, gdzie ono mogłoby się rozpocząć, gdyby grób Jezusa pozostawał zajęty, ponieważ każdy, kto przedstawiłby ciało martwego Jezusa, zadałby śmiertelny cios rodzącemu się chrześcijaństwu, rozpłomienionemu Jego rzekomym zmartwychwstaniem.

To, co się wydarzyło w Jerozolimie siedem tygodni po pierwszej Wielkanocy, mogło się wydarzyć tylko dlatego, że ciało Jezusa w jakiś sposób zniknęło z grobu Józefa. Gdyby było inaczej, przywódcy świątyni – w swojej dyskusji z Apostołami – zwyczajnie zdmuchnęliby ten nowy ruch przez uczynienie z grobowca Józefa z Arymatei dowodu nr 1. Nie zrobili tego, ponieważ widzieli, że grób był pusty. Ich oficjalne wyjaśnienie – że uczniowie ukradli ciało – było potwierdzeniem faktu, że grób był rzeczywiście pusty”.

Potwierdzenie historyczne

Istnieją źródła i tradycje – zarówno żydowskie, jak i rzymskie – które uznają opustoszały grób. Źródła te pochodzą, począwszy od żydowskiego historyka Józefa aż do zbioru pism żydowskich, z piątego wieku i nazywane są Toledoth Jeshu. Maier określa to jako „pozytywny dowód z wrogiego źródła, co jest najsilniejszym typem historycznego materiału dowodowego. Oznacza on, że jeśli jakieś źródło przytacza fakt zdecydowanie nie na swoją korzyść, to fakt ten jest prawdziwy”.

Pierwszym kontrargumentem dla twierdzenia, że grób jest pusty, było rozpowszechnienie informacji, że uczniowie ukradli ciało.

Gamaliel, członek Sanhedrynu, dopuścił możliwość, że ruch chrześcijański pochodzi od Boga. Nie mógłby tego zrobić, gdyby grób nie był pusty albo gdyby Sanhedryn znał miejsce, w którym znajdowało się ciało Jezusa.

Także Justyn Męczennik w swoim Dialogu z Tryfonem donosi, że Żydzi z Jerozolimy wysłali specjalnych przedstawicieli do całego świata śródziemnomorskiego, aby przeciwstawić historii pustego grobu wyjaśnienie, że wyznawcy Chrystusa ukradli ciało. Po cóż władze żydowskie przekupywałyby rzymską straż i rozpowszechniały wyjaśnienie o kradzieży ciała, gdyby grób nie był pusty?

Historyk Ron Sider podsumowuje, stwierdzając: „Jeżeli zarówno chrześcijanie, jak i ich żydowscy przeciwnicy zgadzali się, że grób był pusty, nie mamy innego wyboru, jak przyjęcie pustego grobu za fakt historyczny”.

Tom Anderson, były przewodniczący The California Trial Lawyers Association (Kalifornijskie Stowarzyszenie Prawników) i współautor The Basic Advocacy Manual of the Association of Trial Lawyers of America (Podstawowy podręcznik adwokacki Stowarzyszenia Prawników Amerykańskich), powiedział: „Przyjmijmy, że Chrystus nie powstał z martwych. Przyjmijmy, że pisemne opisy Jego ukazań się setkom ludzi są fałszywe. Chcę postawić pytanie. Skoro wydarzenie to było tak rozgłoszone, czy nie jest rozsądne oczekiwanie, żeby choć jeden historyk, jeden naoczny świadek, jeden przeciwnik zapisał dla wszystkich czasów, że widział ciało Chrystusa? >Słuchajcie! Ja widziałem ten grób – on nie był pusty! Byłem tam. Chrystus nie zmartwychwstał! Widziałem Jego ciało!<. Milczenie historii – gdy chodzi o świadectwo przeciw zmartwychwstaniu – jest ogłuszające”.

Paul Maier zauważa: „Jeżeli cały materiał dowodowy zostanie dokładnie i uczciwie przebadany, rzeczywiście słuszne jest – według kanonów badań historycznych – wnioskowanie, że grób, w którym Jezus został pochowany, był pusty rankiem tej pierwszej Wielkanocy. W źródłach literackich, inskrypcjach czy archeologii nie został dotychczas odkryty ani strzępek materiału dowodowego, który przeczyłby temu stwierdzeniu”.

Pusty grób jest milczącym świadectwem zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, które po dziś dzień nie zostało obalone.

FAKT NR 3: Wielki kamień przesunięty

Pierwszą rzeczą, którą zauważyli ludzie przychodzący do grobu w ten niedzielny poranek, była niezwykła pozycja owego około dwutonowego kamienia, który przedtem tarasował wejście. Wszyscy ewangeliści zamieszczają wzmiankę o przesunięciu tego wielkiego kamienia.

W górę pochyłości

Na przykład w Mt 27,60 jest napisane, że „Przed wejściem do grobu (Józef) zatoczył duży kamień (…)”. Greckie słowo oddane tutaj przez „zatoczył” to kulio, co oznacza „toczyć”. Św. Marek posłużył się tym samym rdzeniem słowa kulio. W Mk 16, by opisać pozycję kamienia po zmartwychwstaniu, dodał jeszcze przyimek.

W języku greckim, tak jak w angielskim, by zmienić kierunek działania czynności lub wzmocnić jej znaczenie, dodaje się przyimek. Św. Marek dodał przyimek ana, który oznacza „w górę” lub „wyżej”. Tak więc anakulio może oznaczać „toczyć coś w górę po pochyłości lub wzniesieniu”. Skoro więc Marek posłużył się tym czasownikiem, musiała istnieć jakaś pochyłość lub wzniesienie schodzące przed wejście do grobu.

Odległość

W rzeczywistości kamień był tak daleko „w górze pochyłości”, że św. Łukasz posłużył się tym samym rdzeniem słowa kulio, lecz dodał inny przyimek: apo. Apo może oznaczać – według greckich leksykonów – „oddzielenie” w znaczeniu „odległości od czegoś”. Apokulio oznacza więc, że jedna rzecz została odtoczona od drugiej w znaczeniu „oddzielenie” i „odległość od niej”.

Od czego kamień był odsunięty?

Powróćmy do Mk 16. W niedzielę rano kobiety zmierzały do grobu. Po co tam szły? Jednym z powodów było namaszczenie ciała przez szaty pogrzebowe mieszaniną maści i wonności. Dlaczego tam szły, skoro rzymska straż zabezpieczyła grób? W piątek uczestniczyły w ceremoniach pogrzebowych. Mieszkały w Betanii i dlatego nie wiedziały o działaniach podjętych przez władze żydowskie i rzymskie w celu dodatkowego zabezpieczenia grobu Jezusa.

Powróćmy znów do Mk 16. Kobiety mówiły: „Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?”. Użyły tutaj greckiego słowa oznaczającego „wejście”. Jest to logiczne, prawda? Kiedy jednak dotarły tam „(…) zauważyły, że kamień był odsunięty (…)” i tutaj greckie słowo oznaczające „wejście” zmieniło się na słowo oznaczające cały masywny grobowiec. Apokulio znaczy więc „odtoczenie” w sensie „odległości od całego masywnego grobu”.

Podniesiony i przeniesiony

W rzeczywistości kamień był tak bardzo w górze wzniesienia, oddalony od grobu, że św. Jan (rozdz. 20) musiał użyć innego greckiego słowa, airo, które oznacza (wg leksykonu Arndta i Gingrisha) „podnieść coś i przenieść”.

A zatem, jeżeli uczniowie zapragnęli przyjść, prześlizgnąć się na palcach między śpiącymi żołnierzami, odsunąć kamień i ukraść ciało, dlaczego mieliby przesuwać prawie dwutonowy kamień w górę wzniesienia, na pewną odległość od całego masywnego grobu, do pozycji, w której wyglądał, jakby ktoś podniósł go i przeniósł? Żołnierze musieliby być głusi, gdyby nie słyszeli przesuwania tego kamienia.

FAKT NR 4: Rzymska straż uciekła

Żołnierze rzymscy uciekli. Opuścili swój posterunek. To musi być jakoś wyjaśnione, ponieważ dyscyplina wojskowa Rzymian była wyjątkowo żelazna. Justynian w swoich Digestach (nr 49) wymienia wszystkie wykroczenia, które były w armii karane śmiercią: zmowa z nieprzyjacielem (-3,4), dezercja (-3,11; -5,1-3), zgubienie lub sprzedaż broni (-3,13), nieposłuszeństwo w czasie wojny (-3,15), przejście przez mury lub umocnienia (-3,17), rozpoczynanie buntu (-3,19), odmowa ochrony oficera lub opuszczenie warty (-3,22), ukrywanie się poborowego przed służbą (-4,2), morderstwo (-4,5), podniesienie ręki na przełożonego lub obraza wyższego dowódcy (-6,1), ucieczka, gdy przykład wpłynie na innych (-6,3), zdradzanie planów nieprzyjacielowi (-6,4; -7), ranienie własnego żołnierza mieczem (-6,6), okaleczenie się lub próba samobójstwa bez rozsądnej przyczyny (-6,7), opuszczenie warty nocnej (-10,1), złamanie buławy centuriona lub uderzenie go w czasie odbywania kary (-13,4), ucieczka z koszar (-13,5), naruszenie pokoju (-16,1).

Do powyższego można jeszcze dodać „zasypianie”. Jeżeli nie było wiadomo, który żołnierz złamał prawo, ciągnięto losy, by ustalić, kto zostanie ukarany śmiercią za wykroczenie popełnione w oddziale.

Spalenie żywcem

Jednym ze sposobów wykonania kary było odarcie żołnierza z szat i spalenie go w ogniu, podłożonym pod te szaty. Wszyscy członkowie oddziału z pewnością nie zasnęliby, ponieważ byli świadomi groźby wiszącej nad ich głowami. Historia rzymskiej dyscypliny świadczy, że gdyby grób nie został otwarty, żołnierze nigdy nie opuściliby swego posterunku i nie udaliby się do najwyższego kapłana. Strach przed gniewem przełożonych i możliwością kary śmierci powodował, że zwracali oni baczną uwagę na najdrobniejsze szczegóły swego zadania.

Dr George Currie, który badał dokładnie militarną dyscyplinę Rzymian, napisał, że strach przed karą stwarzał „nieustanną koncentrację na zadaniu, zwłaszcza w czasie nocnych wart”.

Strach przed karą

Dr Bill White jest zarządcą Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Jego obowiązki sprawiły, że przebadał dokładnie kwestię zmartwychwstania oraz wydarzenia, które nastąpiły po pierwszej Wielkanocy. White krytykuje władze żydowskie, które przekupiły rzymską straż: „Gdyby kamień został jedynie przetoczony na bok od grobu – tak, żeby można było do niego wejść – wtedy mogłoby być usprawiedliwione oskarżenie tych ludzi o zaśnięcie na posterunku i surowe ukaranie ich. Gdyby protestowali mówiąc, że trzęsienie ziemi złamało pieczęć i że kamień przesunął się pod wpływem drgań, dalej podlegaliby karze za zachowanie, które można by nazwać tchórzostwem.

Lecz te możliwości nie wyjaśniają wszystkiego. Istniał jakiś niezaprzeczalny dowód, który sprawił, że najwyżsi kapłani nie mogli wnieść żadnego oskarżenia przeciw strażnikom. Władze żydowskie musiały udać się do grobu, zbadać kamień i uznać jego pozycję za dowód, że żołnierze nie byli w stanie zapobiec jego przesunięciu. Żadna ludzka pomysłowość nie mogła dostarczyć zadowalającej odpowiedzi i znaleźć kozła ofiarnego – tak więc byli zmuszeni do przekupienia straży i starania się o uciszenie sprawy.”

FAKT NR 5: Szaty pogrzebowe mówią

W sensie dosłownym – wbrew wszystkim przeciwnym twierdzeniom – grób nie był pusty. Po przybyciu do grobu i ujrzeniu odsuniętego kamienia kobiety wróciły i powiedziały o swoim odkryciu Apostołom. Wtedy Piotr i Jan pobiegli do grobu. Jan wyprzedził Piotra, lecz po przybyciu na miejsce nie wszedł do środka. Pochylił się jednak, zajrzał w głąb i ujrzał coś tak zaskakującego, że natychmiast uwierzył.

Jan spojrzał na miejsce, na którym przedtem leżało ciało Jezusa. Były tam szaty pogrzebowe ułożone w kształcie ciała, lekko zapadnięte i puste – jak pusta powłoka poczwarki gąsienicy. To wystarczyłoby, by uczynić wierzącym każdego! Nikt nie ochłonąłby ze zdumienia!

Pierwszą rzeczą, która uderzyła Apostołów, był nie pusty grób, lecz raczej szaty pogrzebowe – nietknięte w swoim kształcie i pozycji.

FAKT NR 6: Jezus się ukazuje

Jezus ukazał się żywy kilka razy po zdumiewających wydarzeniach pierwszej Wielkanocy.

Zasada, o której trzeba pamiętać

Przy badaniu jakiegoś wydarzenia historycznego ważne jest sprawdzenie, czy wystarczająco wielu uczestników lub naocznych świadków żyło jeszcze, gdy publikowano fakty na temat tego wydarzenia. Jest to pomocne przy określaniu rzetelności publikowanych raportów. Jeżeli świadków i uczestników jest dużo, wydarzenie jest mocno osadzone w rzeczywistości. Na przykład, gdybyśmy wszyscy byli świadkami morderstwa, a za tydzień okazałoby się, że raport policji to zmyślone kłamstwa, my – jako naoczni świadkowie – moglibyśmy obalić ten raport.

Innymi słowy, gdy pisze się książkę o jakimś wydarzeniu, rzetelność jej treści może być stwierdzona, jeżeli w okresie jej publikowania żyje wystarczająco wielu ludzi, którzy uczestniczyli w opisywanych wydarzeniach albo byli ich naocznymi świadkami.

Przy badaniu ukazań się Chrystusa po zmartwychwstaniu nie zauważa się często kilku bardzo ważnych czynników. Pierwszym jest duża liczba świadków, którzy widzieli Go po tym niedzielnym poranku.

Pięćdziesiąt godzin zeznań

Jednego z najwcześniejszych zapisów o ukazaniu się Chrystusa po zmartwychwstaniu dokonał św. Paweł. Apostoł zwraca się do swoich czytelników odwołując się do ich znajomości faktu, że Chrystusa widziało pewnego razu ponad pięciuset ludzi równocześnie. Paweł przypomina, że większość z tych ludzi ciągle żyje i że można ich o to zapytać.

Dr Erwin M. Yamauchi, profesor nadzwyczajny historii Uniwersytetu Miami w Oxford w stanie Ohio, podkreśla: „Specjalnego autorytetu – jako historycznemu materiałowi dowodowemu – nadaje tej liście (świadków) wzmianka, że większość z tych pięciuset braci jeszcze żyje. Brzmi to, jakby Paweł mówił: jeżeli mi nie wierzycie, możecie ich zapytać. Takie stwierdzenie w wyraźnie autentycznym liście, napisanym w trzydzieści lat od owych wydarzeń, jest tak silnym dowodem wydarzenia, które miało miejsce przed prawie dwoma tysiącami lat, jak tylko można by się spodziewać”.

Weźmy tych ponad pięciuset świadków, którzy widzieli Jezusa żywego po Jego śmierci i pogrzebie, i posadźmy ich na sali sądowej. Czy wiesz, że gdyby każdy z tych ludzi miał świadczyć jedynie sześć minut, włączając w to pytania strony przeciwnej, mielibyśmy zadziwiające pięćdziesiąt godzin naocznego świadectwa z pierwszej ręki? Dodaj do tego świadectwa wielu innych świadków i będziesz miał prawdopodobnie największy i najbardziej długotrwały proces w historii.

Różnorodność ludzi

Drugim, często przeoczanym, czynnikiem jest różnorodność ludzi i miejsc związanych z ukazaniami się Jezusa.

Profesor Merrill C. Tenney z Wheaton College pisze: „Godny uwagi jest fakt, iż te ukazywania się nie są do siebie podobne. Nie ma choćby dwóch niemal takich samych. Ukazanie się Marii Magdalenie nastąpiło wczesnym rankiem; uczniom idącym do Emaus – po południu; Apostołom – wieczorem, prawdopodobnie, gdy już było ciemno. Marii ukazał się Jezus na wolnym powietrzu. Maria była sama, gdy Go ujrzała – uczniowie byli razem w grupie. Paweł podaje, że pewnego razu ukazał się ponad pięciuset ludziom równocześnie.

Reakcje także były różnorodne. Maria była ogarnięta emocją; uczniowie byli przerażeni; Tomasz uparcie nie dowierzał, gdy powiedziano mu o zmartwychwstaniu Pana, lecz oddał Mu pokłon, gdy się pojawił. Każda sytuacja miała swoją własną, szczególną atmosferę i okoliczności i ukazywała jakąś inną cechę zmartwychwstałego Pana.”

W żaden sposób nie można stwierdzić, że ukazania się Jezusa były podobne jedno do drugiego. (Szczegóły i chronologię tych ukazań się Jezusa zawiera Dodatek B).

Niewierzący

Trzecim czynnikiem – bardzo kluczowym dla interpretacji ukazań się Chrystusa – jest fakt, że ukazał się On także tym, którzy byli wrogo nastawieni lub powściągliwi.

Ciągle czytam lub słyszę ludzi, którzy twierdzą, że jedynie przyjaciele i wyznawcy Jezusa widzieli Go żywego po Jego śmierci i pogrzebie. Posługując się tym argumentem, próbują oni pomniejszyć ogromną siłę relacji naocznych świadków. Lecz ta linia rozumowania jest tak żałosna, że ledwie zasługuje na uwagę.

Żaden pisarz i żaden człowiek świadomy faktów nie uzna Szawła z Tarsu za wyznawcę Chrystusa. Fakty pokazują coś wręcz przeciwnego. Gardził Chrystusem i prześladował Jego zwolenników. Gdy ukazał mu się Chrystus, było to dla niego doświadczenie, które przemieniło jego życie. Choć w tym czasie Szaweł nie był jeszcze Jego uczniem, później stał się jednym z największych świadków prawdy zmartwychwstania.

Pomyśl o Jakubie, bracie [kuzynie; w języku biblijnym „brat” oznacza także kuzyna – przyp. red.] Jezusa. Ewangelia stwierdza, że Jego bracia nie wierzyli w Niego. Później jednak Jakub stał się naśladowcą swego brata i przyłączył się do grupy prześladowanych chrześcijan. Dlaczego? Co spowodowało taką przemianę w jego postawie? Historycznym wyjaśnieniem jest fakt, że Jezus ukazał się także Jakubowi.

Argument, że Jezus ukazywał się tylko swoim wyznawcom, jest argumentem opartym na milczeniu, ponieważ nikt poza nimi nie przyznał się do tego. Argumenty oparte na milczeniu mogą być niebezpieczne. Możliwe jest, że wszyscy, którym się Chrystus ukazał, stawali się Jego naśladowcami. To być może wyjaśnia nawrócenie się wielu kapłanów w Jerozolimie.

Nikt zapoznany z faktami nie może uczciwie powiedzieć, że Jezus ukazał się tylko „mało znaczącej garstce”.

FAKT NR 7: Kobiety widziały Go pierwsze

Inną uwierzytelniającą cechą narracji o zmartwychwstaniu jest to, że Chrystus zmartwychwstały ukazał się najpierw nie swoim uczniom, lecz kobietom – Marii Magdalenie i innym. To musiało być kłopotliwe dla Apostołów – najbliższego kręgu Chrystusa. Prawdopodobnie byli nieco zazdrośni.

Zgodnie jednak z żydowskimi zasadami świadczenia w sądzie kobiety nie były wiarygodnymi świadkami. Nie miały prawa zeznawać.

Nierzetelne świadectwo

Dr Maier stwierdza, że skoro świadectwo kobiet uważano za nierzetelne, „zrozumiałe jest, że początkową reakcją Jedenastu były podejrzliwość i niedowierzanie. Gdyby relacje o zmartwychwstaniu były wymyślone (…) kobiety nigdy nie zostałyby włączone do tej historii – przynajmniej na pewno nie jako pierwsi świadkowie”.

Podsumowanie

Dramatyczny fakt zmartwychwstania przemienił bieg historii. Dwa tysiące lat później ciągle przemienia ono ludzi.

Krytycy, którzy chcą zaprzeczyć zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, muszą w zadowalający sposób wyjaśnić siedem historycznych faktów:

1. Budząca strach potęga Rzymu została zignorowana przez złamanie rzymskiej pieczęci przy grobie.

2. Zarówno Żydzi, jak i Rzymianie przyznawali, że grób jest pusty.

3. Dwutonowy kamień został w jakiś sposób usunięty sprzed wejścia do grobu – w czasie, gdy czuwała przy nim rzymska straż.

4. Wysoce zdyscyplinowani rzymscy żołnierze uciekli ze swego posterunku i musieli zostać przekupieni przez władze, aby kłamali na temat tego, co się rzeczywiście wydarzyło.

5. Nienaruszone szaty pogrzebowe nie okrywały już ciała, były jak pusty kokon.

6. Chrystus ukazywał się ludziom w różnych sytuacjach; pewnego razu ukazał się ponad pięciuset ludziom równocześnie.

7. Twórcy opowieści o zmartwychwstaniu nie wybraliby kobiet na pierwszych świadków tego faktu, ponieważ Żydzi nie uznawali ich świadectwa za wiarygodne.

Kolejny rozdział