Sprawa zmartwychwstania – rozdział 6

Poprzedni rozdział

Jedna teoria jest równie dobra jak druga

To przekracza granice prawdopodobieństwa, by pierwsi chrześcijanie mogli stworzyć taką opowieść i potem głosić ją między tymi, którzy mogliby z łatwością jej zaprzeczyć, przedstawiając ciało Chrystusa.

John Warwick Montgomery, dziekan Simon Greenleaf School of Law

Wieść o zmartwychwstaniu nie utrzymałaby się w Jerozolimie nawet przez jeden dzień, nawet przez jedną godzinę, gdyby pusty grób nie był faktem oczywistym dla wszystkich zainteresowanych.

Paul Althaus, Uniwersytet Erlangen, Niemcy

Historyczny fakt: Pusty grób

Teraz musimy się zająć naturalistycznymi wyjaśnieniami uznającymi, że grób był pusty. Nie ma żadnych wątpliwości, że grób był pusty w niedzielny poranek po ukrzyżowaniu, śmierci i pogrzebie Jezusa. Żydowscy przywódcy byli oskarżani o wiele rzeczy, lecz rzadko oskarżano ich o głupotę.

Nikt nie przedstawił ciała

Zarówno członkowie Najwyższej Rady, jak i najwyżsi kapłani byli uzdolnionymi teoretykami i politycznymi praktykami. Błysnęli inteligencją w swoim postępowaniu z Piłatem. Niewiele sprytu potrzeba by im było do uciszenia zwolenników Chrystusa, gdyby wiedzieli, gdzie jest Jego ciało. Gdyby ciało Chrystusa było w grobie, podczas gdy Jego wyznawcy zaczęli głosić zmartwychwstanie, wszystko, co musiałyby zrobić władze żydowskie, to wystawić je na widok publiczny. Uczniowie zostaliby uciszeni na zawsze. Zamiast tego władze siłą przyprowadziły Apostołów przed sąd i zagroziły im śmiercią, jeżeli natychmiast nie przestaną publicznie mówić o zmartwychwstaniu Chrystusa. Żydzi nie mogli bowiem przedstawić ciała Chrystusa, ponieważ grób był pusty.

Trzeba pamiętać, że nieprzyjaciele Chrystusa i rzymscy strażnicy byli ostatnimi, którzy sprawowali pieczę nad Jego ciałem przed zmartwychwstaniem.

Władze żydowskie rozwścieczone

Dr Bill White, zarządca Grobu Pańskiego w Jerozolimie, stwierdza: „Władze żydowskie były rozwścieczone rozgłaszaniem zmartwychwstania przez Apostołów. Zrobiły wszystko, co w ich mocy, by powstrzymać rozprzestrzeniającą się wieść, lecz wysiłki te były bezskuteczne. Gdyby ciało Jezusa nadal leżało w grobie, w którym złożył je Józef z Arymatei, cóż byłoby bardziej zabójczego dla twierdzeń Apostołów niż pokazanie ludowi grobu Jezusa, otwarcie go i wydobycie ukrzyżowanego ciała tego samozwańczego Mesjasza?”.

Beasley-Murray dodaje do powyższego istotną obserwację: „Często dla wygody nie dostrzega się faktu, że tysiące spośród pierwszych nawróconych na chrześcijaństwo – nawróconych przez głoszenie zmartwychwstania – było Żydami, którzy mieszkali w Jerozolimie lub przebywali w niej czasowo. Przyjmowali oni rewolucyjne nauczanie, które mogłoby być zdemaskowane po kilkuminutowym spacerze do pewnego ogrodu poza murami Jerozolimy. Oni tymczasem, dalecy od demaskowania go – wszyscy razem i każdy z osobna – rozgłaszali je z entuzjazmem, głośno i daleko. Każdy z tych pierwszych nawróconych jest dowodem pustego grobu – z tego prostego powodu, że nigdy nie staliby się chrześcijanami, gdyby ten grób zawierał ciało Jezusa”.

Nawet sekretarka pracująca na przedmieściach Jerozolimy mogłaby w czasie przerwy obiadowej potwierdzić lub obalić fakt pustego grobu. Nie do pomyślenia jest, by głoszenie prawdy o zmartwychwstałym Chrystusie mogło się utrzymać choćby przez minutę, gdyby zarówno Żydzi, jak i chrześcijanie nie byli pewni, że grób jest pusty. Pusty grób był faktem zbyt dobrze znanym, by mu zaprzeczać. Paul Althaus stwierdza, że „wieść o zmartwychwstaniu nie utrzymałaby się w Jerozolimie nawet przez jeden dzień, nawet przez jedną godzinę, gdyby pusty grób nie był faktem oczywistym dla wszystkich zainteresowanych”.

Pozytywny materiał dowodowy

Dr Paul Maier zauważa z perspektywy historycznej, że „jeżeli cały materiał dowodowy zostanie dokładnie i uczciwie przebadany, rzeczywiście słuszne jest – według kanonów badań historycznych – wnioskowanie, że grób, w którym Jezus został pochowany, był pusty rankiem tej pierwszej Wielkanocy. W źródłach literackich, inskrypcjach czy archeologii nie został dotychczas odkryty ani strzępek materiału dowodowego, który przeczyłby temu stwierdzeniu”.

Gdy będziemy rozpatrywać teorie oparte na wierze w pusty grób, pamiętajmy o dwóch głównych zasadach badań historycznych: (1) każde wyjaśnienie musi uwzględniać wszystkie fakty i (2) nie należy naginać materiału dowodowego do wymyślonych uprzednio teorii, lecz należy pozwolić faktom, by mówiły same za siebie.

Ciało skradzione przez uczniów

Pierwszą – i jedną z najpopularniejszych – jest teoria, która mówi, że uczniowie lub wyznawcy Jezusa ukradli ciało i stworzyli historię zmartwychwstania.

Przekupiona straż

Ta teoria została nawet zapisana przez św. Mateusza. Była jednak w tak oczywisty sposób fałszywa, że nawet nie zawracał sobie głowy obalaniem jej. Mateusz pisze, że „(…) niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło”. Jak widzieliśmy już wcześniej, rzymscy strażnicy skierowali się natychmiast do żydowskiego najwyższego kapłana, ponieważ wiedzieli, że będą mieli poważne kłopoty, jeżeli udadzą się do Piłata. Byli świadomi, że Żydzi mają polityczny wpływ na namiestnika, poszli więc najpierw do nich po ochronę. Oznacza to, że nie straż świątynna strzegła grobu. Najwyższy kapłan nie przekupywałby swoich własnych ludzi, aby skłonić ich do rozpowiadania kłamstw. Zwyczajnie rozkazałby: „Zrobicie to albo pogadamy inaczej”.

Św. Mateusz zapisuje: „Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: >Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu<. Ci więc wzięli pieniądze i czynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego”.

Justyn w swoim Dialogu z Tryfonem świadczy o trwaniu tej teorii: „(…) Jezus, galilejski zwodziciel, którego ukrzyżowaliśmy; lecz Jego uczniowie skradli Go nocą z grobu, gdzie był złożony po zdjęciu z krzyża, i teraz zwodzą ludzi twierdząc, że zmartwychwstał i wstąpił do nieba”.

W takim wyjaśnieniu wydarzeń, które nastąpiły po śmierci i pogrzebie Jezusa, tkwią poważne problemy. W rzeczywistości ta próba zdeptania nowego ruchu chrześcijańskiego podjęta przez władze żydowskie pokazuje, w jak rozpaczliwym położeniu one się znalazły.

Nie do utrzymania w sądzie

Pierwszy problem polega na tym, że teoria ta jest nawet nieco śmieszna. Jeżeli rzymscy strażnicy usnęli, skąd mogli wiedzieć, że to właśnie uczniowie ukradli ciało? Każdy adwokat chciałby przesłuchiwać takiego świadka strony przeciwnej jak ten dowódca strażników! Jego zeznania nie tylko zostałyby wyśmiane w sądzie, lecz poranne gazety „ukrzyżowałyby” rząd za marnowanie pieniędzy podatników na sprowadzanie takich świadków i cennego czasu sędziów na ich wysłuchiwanie.

Zaśnięcie bardzo nieprawdopodobne

Drugi problem jest równie humorystyczny. Sama myśl, że strażnicy mogliby zasnąć, musi budzić zdziwienie. Pamiętasz, jak omawialiśmy ogromne zdyscyplinowanie rzymskich strażników? Dr George Currie, historyk, stwierdził, że strach przed karą stwarzał „nieustanną koncentrację na zadaniu, zwłaszcza w czasie nocnych wart”.

Oddział straży to była prawdziwa „machina walcząca”. Gdyby uczniowie próbowali cokolwiek zrobić, byłaby to „sześciosekundowa wojna”. Jeden żołnierz poradziłby sobie z całą grupą Apostołów. Gołymi rękami mógłby zmusić ich do ucieczki, zwłaszcza że nie byli oni ludźmi odważnymi. Gdy Jezus został aresztowany w ogrodzie Getsemani, „(…) wszyscy uczniowie opuścili Go i uciekli”.

Rzymscy strażnicy musieliby być głusi

Trzeci problem także wywołuje uśmiech. Położenie bardzo wielkiego kamienia – przeniesionego na pewną odległość od grobu – czyni raczej trudnym zadanie obronienia tezy, że cały oddział straży przespał jego przesunięcie. Gdyby uczniowie chcieli przyjść, prześlizgnąć się na palcach między śpiącymi strażnikami, odsunąć kamień i wykraść ciało, po co wkładaliby tyle wysiłku w przesuwanie prawie dwutonowego kamienia w górę wzniesienia przed grobem tak daleko, że wyglądało to, jakby ktoś podniósł ten kamień i przeniósł go w inne miejsce?

Żołnierze musieliby mieć watę w uszach i nauszniki, by nie słyszeć toczenia się kamienia wywołującego małe trzęsienie ziemi! Usytuowanie tego ogromnego głazu domaga się wyjaśnienia – niezależnie od tego, jaką teorię ktoś podaje dla wyjaśnienia wydarzeń.

Zbyt uczciwi

Czwarty problem w teorii kradzieży ciała przez uczniów polega na tym, że czyn ten byłby zaprzeczeniem wszystkiego, co zapisano o nich w źródłach historycznych. Byli ludźmi wysoce moralnymi i uczciwymi. Historyk Edward Gibbon w swojej analizie schyłku i upadku Imperium Rzymskiego stwierdza, że „czysta i surowa moralność pierwszych chrześcijan” była jednym z pięciu powodów gwałtownego sukcesu chrześcijaństwa.

Zwolennicy tej teorii musieliby nie tylko twierdzić, że naśladowcy Chrystusa wciskali ludziom kłamstwo – co byłoby całkowicie sprzeczne z tym, czego nauczał ich Mistrz i za co umarł – lecz także, że przeżyli resztę swego życia rozpowszechniając bujdę o „zmartwychwstałym Chrystusie”. To wszystko mieliby robić jako tchórze zamienieni w śmiałków, którzy zginęli męczeńską śmiercią wiedząc, że to, co głosili, zostało przez nich sfabrykowane.

W rzeczywistości uczniowie stawili czoło aresztowaniu, uwięzieniu, biciu, okrutnej śmierci i nikt z nich nie zaparł się Pana ani nie odwołał swojej wiary w to, że Chrystus zmartwychwstał.

Historia nie zna czegoś podobnego. Zadziwiające, że jeżeli było to oszustwo z ich strony, ani jeden nie załamał się pod naciskiem tych wszystkich prześladowań. Nawet w chwili śmierci żaden z nich nie wyznał – by uspokoić swoje sumienie – że była to mistyfikacja.

Dr Simon Greenleaf, sławny autorytet prawniczy z Harvardu, wykazał przekonująco, że Apostołowie załamaliby się pod naciskiem okoliczności, gdyby Jezus Chrystus nie powstał z martwych. Brytyjski ekspert prawniczy dr J. N. D. Anderson stwierdza, że teoria kradzieży ciała Jezusa przez Apostołów „jest całkowicie przeciwna wszystkiemu, co wiemy o uczniach: ich nauczaniu etycznym, jakości życia, niewzruszoności w cierpieniach i prześladowaniach. Nie wyjaśniłoby to także ich nagłej przemiany z przygnębionych i zniechęconych uciekinierów w świadków, których żadne przeciwieństwa nie mogły uciszyć”.

Nawet dr D. F. Strauss, głośny przeciwnik chrześcijaństwa, wyznał: „Historyk musi przyznać, że uczniowie niewzruszenie wierzyli w zmartwychwstanie Jezusa”. Żydowski uczony dr Joseph Klausner także przyznaje, że uczniowie byli zbyt uczciwi, by dokonać takiego oszustwa.

Aby dokładniej rozważyć przypuszczenie, że Apostołowie zostali umęczeni za kłamstwo, zajrzyj także do mojej książki Więcej niż cieśla.

Końcowy punkt w uzasadnieniu omylności tej teorii nie potrzebuje wielu wyjaśnień. Jeżeli uczniowie ukradli ciało Chrystusa, to jak wyjaśnić ukazywanie się Go po zmartwychwstaniu – szczególnie, gdy widziało Go ponad pięciuset ludzi jednocześnie?

Ciało przeniesione przez władze

Inna, podobna teoria głosi, że to żydowskie lub rzymskie władze zabrały ciało i złożyły je w bezpiecznym miejscu, by nie mogło się pojawić żadne oszustwo o rzekomym powstaniu Jezusa z martwych.

Wskazaliby inny grób

To brzmi dobrze, póki nie zostanie postawione pytanie: Dlaczego mieliby oni robić właśnie to, co spowodowało cały ich problem? Uczniowie wrócili do Jerozolimy, głosząc: „Pan zmartwychwstał!”. Jeżeli to, co głosili, było fałszywe, wszystko, co trzeba byłoby zrobić, by temu zaprzeczyć, to przedstawić ciało.

Jaka była oficjalna odpowiedź? Dlaczego władze nie powiedziały: „To nonsens! My rozkazaliśmy przenieść ciało”? Dlaczego nie wezwały na świadków tych, którzy je przenosili? Albo dlaczego nie wskazały nowego miejsca spoczynku ciała?

W końcu, dlaczego nie położyły ciała Jezusa na wozie i nie obwoziły go po Drodze Krzyżowej? To wystawienie ciała na widok publiczny zabiłoby chrześcijaństwo nie tylko w kołysce, ale w samym zarodku. Nigdy nie byłoby chrześcijaństwa.

Jest tylko jedna rozsądna odpowiedź na powyższe pytania: władze nie mogły przedstawić ciała. Nie miały pojęcia, gdzie ono jest.

Milczący alarm

Jeśli chodzi o miejsce, w którym znajdowało się ciało Jezusa, można stwierdzić, że „milczenie Żydów przemawia donośniej niż głos chrześcijan”. Dr John Warwick Montgomery wyjaśnia: „To przekracza wszelkie granice prawdopodobieństwa, by pierwsi chrześcijanie mogli stworzyć taką opowieść i potem głosić ją między tymi, którzy mogliby z łatwością jej zaprzeczyć, przedstawiając ciało Chrystusa”.

Podczas dyskusji na temat zmartwychwstania Jezusa pewien muzułmański student z Urugwaju powiedział do mnie żartobliwie: „Biedni chrześcijanie! Wy nie wiecie, dokąd idziecie! My idziemy do grobu naszego mistrza i mamy jego ciało. Wy idziecie do grobu waszego mistrza, a on jest…”

Zauważyłem zmieszanie młodego człowieka i powiedziałem: „Dalej! Dokończ! On jest pusty!” Och, jak chciałbym wtedy sfotografować wyraz twarzy tego studenta! Po raz pierwszy w życiu uświadomił on sobie konsekwencje faktu, że grób Jezusa jest pusty.

Teoria omdlenia

Ta teoria była popularna wśród osiemnastowiecznych racjonalistów. Dzisiaj także jest głoszona na wielu uniwersytetach i w nieprawowiernej grupie muzułmanów tworzących sektę Ahmadija – choć w nieco innej formie.

On po prostu zemdlał.

Teoria ta przedstawia sprawę następująco: Jezus w rzeczywistości nie umarł na krzyżu. Prawdą jest, że przybito Go do krzyża i że cierpiał z powodu szoku, bólu i upływu krwi. Nie umarł jednak, lecz jedynie zemdlał z wyczerpania. Uczniowie – myśląc, że nie żyje – pogrzebali Go żywego. Łatwo ulegli pomyłce, ponieważ wiedza medyczna nie była rozwinięta w tamtych czasach. Zimno panujące w grobie, w którym Jezus został umieszczony, ocuciło Go. Uczniowie, będąc ignorantami, nie mogli uwierzyć, że było to ocknięcie z omdlenia, uparli się więc, że Jezus zmartwychwstał.

Zwolennicy tej teorii twierdzą więc, że: (1) Jezus przeszedł sześć procesów – trzy rzymskie i trzy żydowskie; (2) był bity w okrutny sposób rzymskim flagrum; (3) był tak słaby, że nie mógł nieść patibulum – drewnianej belki krzyża; (4) przy ukrzyżowaniu miał przebite gwoździami ręce i nogi; (5) Rzymianie przebili włócznią Jego bok i naoczni świadkowie widzieli, jak wypłynęła krew i woda – znak śmierci; (6) czterech żołnierzy zaświadczyło o Jego śmierci (wszyscy oni musieli być w błędzie); (7) ponad sto funtów wonności i lepkiej maści zostało zawiniętych wokół Jego ciała – musiał oddychać przez to wszystko; (8) został złożony do zimnego, wilgotnego grobu; (9) przed wejściem do grobu zatoczono wielki kamień; (10) rozstawiono rzymską straż i (11) zapieczętowano wejście.

Wtedy – według tej teorii – zdarzyła się niesamowita rzecz. Zimne, wilgotne grobowe powietrze, zamiast zabić Jezusa, uzdrowiło Go. Rozwinął się ze swoich płócien, odsunął kamień, pokonał strażników i wkrótce potem ukazał się uczniom jako Pan życia.

Większy cud

Ta hipoteza tak całkowicie ignoruje materiał dowodowy, że aż trudno uwierzyć, iż była popularnym wyjaśnieniem zmartwychwstania Chrystusa podawanym przez osiemnastowiecznych racjonalistów.

Na temat prawdziwości tej teorii wypowiada się E. Le Camus: „Byłoby to większym cudem niż samo zmartwychwstanie”.

Opinia sceptyka

Dr David Strauss był jednym z najbardziej zagorzałych przeciwników nadprzyrodzonych wydarzeń opisanych w Ewangeliach i człowiekiem, którego dzieła przyczyniły się bardzo do niszczenia wiary w Chrystusa. A jednak – pomimo całego swego złośliwego krytycyzmu i stanowczych sprzeciwów wobec wszystkiego, co było podobne do cudu – zadał śmiertelny cios teorii, że Jezus ocknął się z omdlenia.

Strauss stwierdził: „Niemożliwe jest, by istota, która wykradła się półżywa z grobu, słaniająca się ze słabości i choroby, potrzebująca pomocy medycznej, bandaży, pokarmu i opieki – i ciągle jeszcze cierpiąca – mogła wywołać na uczniach wrażenie Zwycięzcy śmierci i grobu oraz Księcia życia – wrażenie, które legło u podstaw ich przyszłej służby. Takie ocknięcie się mogłoby tylko osłabić wrażenie, jakie wywarł na nich swoim życiem i śmiercią – najwyżej mogłoby dodać do niego jakiś żałosny wydźwięk – lecz w żaden sposób nie mogłoby przemienić ich smutku w entuzjazm, a ich strachu w uwielbienie”.

Spisek paschalny

Unowocześniona wersja teorii omdlenia została przedstawiona przez Hugha Schoenfielda w jego dziele The Passover Plot (Spisek paschalny).

Według Schoenfielda Jezus wierzył, że jest Mesjaszem, i dlatego uknuł dobrze przemyślany i szczegółowy plan, aby przygotować to, co miało być Jego zmartwychwstaniem. Wtajemniczył we wszystko Józefa z Arymatei i anonimowego „młodego człowieka”. Znał proroctwa Starego Testamentu dotyczące Mesjasza i pokierował swoim życiem w taki sposób, by mógł wypełnić te zapowiedzi i zawładnąć umysłami ludzi.

Schoenfield twierdzi, że Jezus udał śmierć na krzyżu, pomagając sobie narkotykiem, który został Mu podany w winie zaprawionym octem. Plan przewidywał, że Józef weźmie Jego ciało do jednego ze swoich grobów. Gdy skutki zażycia narkotyku znikną, Jezus ukaże się żywy i objawi się jako Mesjasz. Spisek został jednak nieoczekiwanie udaremniony, gdy żołnierz przebił włócznią bok Jezusowi. Odzyskał On przytomność jedynie na pewien czas, a potem umarł. Przed świtem martwe ciało Jezusa zostało szybko zabrane z grobu i usunięte, tak że Jego grób pozostał pusty.

Nieznany „młody człowiek” został następnie mylnie uznany za Jezusa przez zbolałą Marię, a potem – jak podaje Schoenfield – przy czterech różnych okazjach przez uczniów. Ani Józef z Arymatei, ani tajemniczy „młody człowiek” nigdy nie skorygowali błędnych wniosków Apostołów. Te „ukazania się” sprawiły, że uczniowie głosili zmartwychwstanie Jezusa i przemienili świat.

Kilka obserwacji

Teoria „spisku” jest „szczytem” zniekształcenia faktów historycznych i manipulowania nimi. Dr Samuel Sandmen z Hebrew Union College najlepiej podsumował twór Schoenfielda: „Fantazyjna konstrukcja Schoenfielda jest pozbawiona choćby iskierki dowodu (…) Według mnie tę książkę należy uważać jedynie za ciekawostkę”.

Profesor David Stanley z New York’s Fordham University i Regis College w Toronto stwierdza: „Zasadniczo większość takich historii należy do sensacyjnego dziennikarstwa”.

Jedynym powodem tego, że w ogóle wymieniam tę teorię, jest fakt, iż powołuje się na nią wielu studentów i profesorów.

Teoria decyduje o faktach

Pierwszym problemem w teorii Schoenfielda jest jego wybiórcze podejście do faktów. Jest to klasyczny przykład podchodzenia do materiału dowodowego z wymyśloną z góry teorią i wybierania jedynie tych faktów, które popierają przyjęty pogląd przy równoczesnym odrzucaniu każdego innego. Wszystko to robione jest bez jakiegoś widocznego kryterium poza tym, jak te fakty pasują do obranego schematu wydarzeń.

Weźmy dla przykładu straż ustawioną przy grobie. Schoenfield odrzuca ten fakt, ponieważ pisze o nim jedynie św. Mateusz. Wydaje się, że autor Spisku paschalnego opiera się przy tym na zasadzie, że jeżeli tylko jeden Ewangelista pisze o czymś, to należy to odrzucić.

Schoenfield przyjmuje jednak prawdziwość włóczni, która przebiła bok Chrystusa. W rzeczywistości jest to nawet jedna z głównych przesłanek w jego argumentacji. To właśnie – według niego – włócznia wbita w bok Jezusa udaremniła Jego spisek. Schoenfield powinien jednak odrzucić zapis o włóczni, ponieważ pojawia się on tylko w Ewangelii wg św. Jana.

Wiele innych problemów

Inne problemy pojawią się, gdy zastanowisz się nad: (1) czterema żołnierzami, którzy byli potrzebni do stwierdzenia zgonu; (2) strażą rzymską, której autentyczność potwierdza poważny materiał dowodowy – historyczny i literacki; (3) pieczęcią Rzymu; (4) rozmiarami kamienia; (5) faktem, że „spisek paschalny” wplątywałby Jezusa w kolosalne oszustwo – wbrew wszystkiemu, co napisano o Nim w historii; (6) przemianą Apostołów.

Dr J. N. D. Anderson pisze o poglądzie Schoenfielda: „Mamy uwierzyć, że ukazywanie się tego młodego człowieka tak zwiodło sceptycznych uczniów, iż uwierzyli, że Jezus powstał z martwych, oraz że zostali tak przemienieni przez tę pomyłkę, iż swoim zwiastowaniem dokonali przewrotu w Jerozolimie”. Jednym pociągnięciem pióra musielibyśmy także skreślić wszystkie – z wyjątkiem czterech – ukazania się Chrystusa naocznym świadkom, ponieważ nie pasują one do tej teorii.

Św. Paweł powoływał się na pięciuset świadków w czasach, gdy większość z nich jeszcze żyła i mogła zaprzeczyć relacjom o zmartwychwstaniu. Gdyby nie było tych pięciuset świadków, Paweł byłby wyśmiewany w synagogach i wydrwiwany w teatrach. Zamiast tego tysiące ludzi nawracało się w odpowiedzi na to, co głosił.

Fakty przemawiają głośniej niż teoria

Naturalistyczne teorie próbujące wyjaśnić zmartwychwstanie Jezusa zostały dokładnie przebadane w świetle wszystkich środków ostrożności podjętych przez władze rzymskie i żydowskie.

Profesor Paul L. Maier, człowiek zaprawiony w analizowaniu argumentów historycznych, pisze: „Żadna więc z tych teorii nie oferuje jakiejś solidnej podstawy do odtworzenia tego, co wydarzyło się w poranek pierwszej Wielkanocy. Uczciwie przebadane, okazują się one fantazyjne i wszystkie stwarzają więcej trudności niż rozwiązują. Żadna z nich nie tłumaczy wszystkich relacjonowanych ówcześnie zjawisk, a trzeba by dokonać niewiarygodnego połączenia kilku z nich, by zaczęło się co nieco wyjaśniać. Zmartwychwstanie Jezusa trzeba uznać na podstawie nie tylko chrześcijańskiej apologetyki, lecz również trzeźwego badania historycznego”.

Jestem pewien, że żydowscy arcykapłani wiele razy musieli zapytywać sami siebie: „Po co w ogóle poprosiliśmy tych Rzymian o zabezpieczenie grobu?” Podjęli tak wiele środków ostrożności – które w końcu obróciły się przeciw nim – że sami stworzyli w ten sposób znaczące świadectwo o zmartwychwstaniu Jezusa.

On zmartwychwstał

Jeden tylko wniosek uwzględnia wszystkie fakty i nie nagina ich do przyjętych uprzednio poglądów. Jest to wniosek, że Jezus Chrystus rzeczywiście zmartwychwstał i że jest to nadprzyrodzony czyn Boga w historii.

Podsumowanie

Każdy znany fakt historyczny (dowód bezpośredni) zaświadcza, że grób Jezusa był pusty trzeciego dnia po Jego śmierci.

Wysunięto cztery naturalistyczne teorie dla wyjaśnienia tej sytuacji:

  1. Pierwsza teoria twierdzi, że uczniowie sfabrykowali zmartwychwstanie wykradając ciało i umierali męczeńską śmiercią za kłamstwo.
  1. Druga utrzymuje, że to władze przeniosły ciało w inne miejsce, lecz i przemilcza pytanie, dlaczego nie wystawiły go na widok publiczny, by wykazać, że uczniowie są w błędzie, głosząc zmartwychwstanie.
  1. „Teoria omdlenia” przedstawia niewiarygodną historię o tym, jak Chrystus – który był tak osłabiony procesami i biczowaniem, że nie mógł nieść belki swego krzyża – jedynie pozornie umarł na krzyżu, a potem – ocucony zimnym grobowym powietrzem – rozwinął się ze swoich szat pogrzebowych, odsunął dwutonowy kamień, pokonał w walce rzymską straż i ukazał się uczniom jako Pan życia.
  1. Inna wersja tej teorii, znana jako „spisek paschalny”, podaje, że Chrystus uknuł spisek, by wypełnić proroctwa o żydowskim Mesjaszu, i miał tylko udawać śmierć na krzyżu. Nie planowane uderzenie włócznią w bok pozbawiło Go jednak życia. Nieznany młody człowiek został błędnie uznany za Jezusa przez Marię i uczniów, a nikt nigdy nie skorygował ich pomyłki.

Żadna z tych naturalistycznych teorii nie jest zgodna ze wszystkimi znanymi faktami i nie wyjaśnia zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

Kolejny rozdział